|
włącznik ar-95142 Warszawa
|
Czytasz wypowiedzi wyszukane dla hasła: włącznik ar-95142 Warszawa
Temat: Antyreklama auto-firmy (Warszawa)
Witam! Robie to (ten typ reklamy) pierwszy raz wiec prosze o wyrozumialosc... Moze kogos zainteresuje; moze ktos ominie ten zaklad i uniknie nerwow, nieslusznych oskarzen i straty kasy (bo to kosztowny zaklad) a placic trzeba podwojnie. Maly zaklad "Auto-Elektryka" Warszawa (Ursynów) ul Malinowskiego 5. bud SMB "Imielin" ... pojechalem tam swoim paskiem w celu wymiany anteny i tego takiego wlacznika od alarmu pod maska... Przy okazji Panowie fachowcy stwierdzili, że trzeba tez wymienic syrenke od alarmu. No, trudno, niech tam. Antene jakos zainstalowali (choc nie wymienili calej tylko dolutowali nowy przewod do starego... Niech tam - nie jestem drobiazgowy. Gorzej z alarmem. Jak zaczeli grzebac - pol samochodu rozbebeszyli, laczyli jakies kabelki, wycinali i znow laczyli... OK. Jakos to poskladali i niby wszystko chodzilo. Po naprawie auto stalo przez poltorej doby i gdy przyszlo mi odpalic to sie okazalo, ze akumulator "siedzi" zupelnie. Zyczliwy... kable rozruchowe - poszlo. Jade do "fachowcow", sprawdzaja miernikiem - fakt alarm ciagnie prad jak smok. Stwierdzili, ze oni nic tam nie robili, oskarzyli mnie o to, ze mialem uszkodzony alarm i teraz chce za friko od nich wyludzic naprawe... a naprawa to tak okolo 500-600 zl. Poradzili wczesniej jechac na Lubelska (zakład firmowy) to mi wyjasnia, ze mam uszkodzony alarm. Pojechalem... FACHOWIEC przez 40 minut nie mogl sie polapac tak byly kable poprzestawiane. Pozmienial... alarm na mierniku pokazuje niewielki pobor pradu. Wszystko
wykonali obsluge a nie naprawe. Powrot do "fachowcow" na Ursynowie. Chcialem by mi zwrocono koszty rzeczywistej uslugi ale niestety "fachowcy" nie chcieli o niczym slyszec, dalej sie upierali, ze oni wszystko zrobili dobrze, o przeprosinach nie bylo mowy a tym bardziej o zwrocie kosztow. Na takie dictum obiecalem im te wlasnie "reklame"... w rezultacie musialem sie szybko zbierac bo ich bylo dwoch (Jarek i Adam) a zamiary mieli niezupelnie przyjacielskie... Pozdrawiam Mariusz
Jak najbardziej popieram takie akcje. Ja ostatnio pojechałem do mechanika,bo miałem przednie opony ścięte po wewnętrznych stronach. Chciałem aby mi geometrię sprawdzili, ale jeden z panów wszedł pod samochód, popukał, postukał, drugi mu za koła pokręcił i stwierdzili konieczość wymiany mocowania lewego amortyzatora i prawego wachacza. Usługę wycenili na 350 zł, co mnie troszkę powstrzymało od zlecenia im tej pracy, gdyż jakieś 20kkm temu miałem robione całe zawieszenie. Dla pewności pojechałem jeszcze do dwóch innych serwisów. Ich diagnozy były identyczne - trzeba ustawić zbieżność, co też mi w drugim uczynili za 40 zł. Na moje pytanie o wachacz i amortyzator odpowiedzieli tylko: można wymienić, ale po co? Adresu firmy nie podaję, gdyż mieści się w małym miasteczku i zapewne niewiele osób z forum tam kiedykolwiek trafi. Na szczęście.
Temat: EU07-005
Wczoraj byłem na EU07-525 (Szczecińska) i okazuje się, że też jest po NG w Oleśnicy z 20-01-2003. Fakt - miejscami farba delikatnie odpada ale pomijam ten fakt. Nie wiem natomiast jak można tak drastycznie zmienić wygląd pulpitu i rozmieszczenie podstawowych urządzeń i wyłączników !!! Podobno w Szczecinie dużo egzemplarzy tak jest przerobiona !!!. Ludzie jak ktoś to widział to niech powie co o tym sądzi bo ja już nie wiem. Przykłady: Radiotelefon (manipulator) - umieszczony jest od strony pomocnika. Aby go odebrać należy wstać i przejść w drugi koniec kabiny !!! Ciężko byłoby sięgnąć z fotela maszynisty gdyż w jego standardowym miejscu zamiast radiotelefonu jest ... stolik.
Tak też jest na kilku lokach szczecińskich , ale grucha zazwyczaj leży na tym że stoliku albo na pulpicie. Tak też jest na EP07-517 z CM Warszawa ex. Słupsk i to właśnie tak chyba jest na tych słupkich. 517 ma radio pod tym stolikiem i żeby zmienic kanał albo głośność to trzeba się schylać ale przełączniki ma na swoim miejscu.
Następna sprawa, przełącznik przyciemnienia reflektorów. Nowe umiejscowienie - tam gdzie kiedyś był sygnał czerwony lewy. I znowu podczas jednej zmianiy przyciemnienia reflektorów dokonuje się kilkadziesiąt razy i za każdym razem trzeba dość daleko sięgać. W miejscu gdzie powinien się standardowo znajdować ten przełącznik są podłączone ..... piasecznice. Po co ktoś wymyślił, żeby wyłącznik piasecznic umieszczać na pulpicie!!!
Z tego co pamiętam przyciemnienie jest chyba normalnie.
Pominę już zmianę przycisku luzowania lokomotywy (teraz jest zaraz obok przycisku SHP, stary przycisk odłączony i nie działa), oświetlenia kabiny (zaraz koło nowego przycisku luzowania), dodatkowo dorobione kontrolki ogrzewania kabiny i pantografu przedniego !!!
Ten odłączony to sygnał elektryczny działa na niektórych które nie przeszły jeszcze naprawy , nawet fajna sprawa szczególnie na tych stacjach na których przejście jest przed lokiem.
Naprawdę podczas tej jednej tury tyle padło przekleństw z mojej strony, że lepiej nie mówić. Przyzwyczajenia są i jakby nie patrzeć po kilku latach pracy za maszynistę ręka zawsze odruchowo leci w miejsce gdzie spodziewasz się znaleźć właściwy wyłącznik - niestety albo on nie działa albo służy zupełnie do czegoś innego. Pamiętam jeszcze czasy kiedy się przerabiało wyłączniki ogrzewania kabiny, żeby były "pod ręką" i nie trzeba by było chodzić na stronę pomocnika. Niestety przełącznik taki nie działał zbyt długo bo przy pierwszym PO był odłączany. Tłumaczone to było tym, że w dokumentacji technicznej tak nie jest i tak nie może być.
Trzeba się troche przyzwyczaić i potem jest już dobrze . Co do zmian to wszystko można mieć przerobione tylko trzeba dać litra na warsztacie :-)
Pozdrawiam Bubi Miłośnik EU07
Temat: [131] Małe podsumowanie i wrażenia z jazdy...
Mija dokładnie miesiąc odkąd zacząłem jeŹdzić swoją 131-ką. Pokusiłem się więc dziś o małe podsumowanie zarówno finansowe jak i techniczne posiadanej przeze mnie sztuki.
Zacznę od tego, że przez ten miesiąc zrobiłem tym samochodem niemal 2 tyś kilometrów (dokładnie 1982 kilometry) i na tym dystansie zadowolił się 151 litrami paliwa, co daje zdumiewający wręcz wynik 7,61 litra na 100 km. Od razu napiszę, że poruszam się głównie po strasznie zabitym mieście jakim jest Wrocław a jedyne trasy jakie nim pokonywałem to były wypady do domu na wieś (25 km od Wrocka). Rekord w spalaniu pobiłem w zeszłym tygodniu, gdzie na 28 litrach paliwa zrobiłem 410 km co daje wynik 6,82 l/100km (w tym około 200 kilometrów w trasie). Jednogardzielowy gaŹnik robi swoje Tylko nie pomyślcie sobie, że jeŹdziłem jak emeryt Raz nawet na trasie na Warszawę udało mi się osiągnąć niebotyczną wręcz prędkość licznikową 150 km/h.
Jeżeli chodzi o awarie, które mnie w tym czasie spotkały, to należy przede wszystkim wspomnieć o wydmuchanej uszczelce spod gaŹnika, która dawała o sobie znać gwizdem i syczeniem spod maski i cholernie nierówną pracą silnika na ssaniu (automatycznym) i brakiem przyspieszenia gdy silnik nie osiągnął przynajmniej 70 st., zerwaną linką od mechanizmu podnoszenia lewej szyby (a ściślej linka po prostu wypadła ze ślimaka) i uszkodzonym włączniku świateł cofania. Raz tylko samochód sprawił mi niemiłą niespodziankę i postanowił, że nie włączy mi świateł mijania pomimo tego, że bardzo tego chciałem gdyż było już zupełnie ciemno. Winowajcą okazała się kostka stacyjki-wypalił się w niej jeden z trzpieni i nie załączał w ogóle obwodu świateł. Przy okazji odkryłem, że ktoś przede mną nawyczyniał w elektryce tego samochodu takich ciekawostek, że najlepiej byłoby chyba wymienić całą instalację, bo prąd biegnie w kabelkach tak, jak mu się podoba a nie tak, jak powinien ( na przykład do włącznika świateł przeciwmgłowych ktoś poprowadził 3 masy i żadnego plusa coż...pewnie to kiedyś działało...)
Poza tym samochód nie sprawiał mi problemów. Zawsze rano odpala od dotknięcia (a bywało, że temperatura w nocy spadała poniżej +5 stopni), ma wręcz wspaniałe ogrzewanie, które zaczyna już działać dosłownie po przejechaniku kilkuset metrów, o dziwo wszystko, co powinno w nim działa, nic nie trzeszczy i nie stuka i gdyby nie grające zawory było by w nim naprawdę cicho. Jest zaskakująco przestronny i co najważniejsze zapewnia doskonałą widoczność w każdym kierunku i nie odczuwam zbytnio braku prawego lusterka.
Reasumując jak na samochód z 77 roku i to marki Fiat jest bardzo dobrym kompanem w codziennym życiu i co najwazniejsze nie komlikuje go zbytnio i nie ciągnie po kieszeni przy dystrybutorze Coraz bardziej go doceniam.
I jeszcze jedna ciekawostka. Wczoraj wreszcie przerejestrowałem go na siebie i okazało się, że mam bardzo ciekawy model samochodu. Pani w wydziale komunikacji wpisała do dowodu rzecz następującą: Marka: FIAT, Typ: 131S, Model: MIRAFIOLI MIRAFIOLI dobre sobie. Słyszeliście o takim modelu?
P.S. Samochód ma silnik 1300 OHV
Temat: PILNIE sprzedam Fiata Coupe 16VT kolor żółty(giallo ferrari)
Rok produkcji: 1994 Przebieg nadwozia: 149 000 km
Wyposażenie seryjne: wspomaganie kierownicy, poduszka powietrzna kierowcy, klimatyzacja manualna, ABS, elektryczne szyby, elektryczne lusterka, tapicerka skórzana, immobilizer, alufelgi 16" z oponami zimowymi (felgi mają tu i ówdzie ciężarek, opony stan bdb).
Wyposażenie dodatkowe: reflektory ksenonowe, tylne światła diodowe, kierunkowskazy w lusterkach, przednie tarcze nawiercane i nacinane Zimmermann, zmieniony kolor podświetlenia zegarów na biało-niebieski, dodatkowy wskaźnik napięcia, dodatkowy wskaźnik ciśnienia doładowania, wkład filtra powietrza KingDragon, chromowane ramki na zegary, chromowane ramki na pokrętła nawiewów, chromowane listwy wzdłuż konsoli środkowej, podświetlane wewnętrzne klamki drzwi, podświetlany przycisk startowy silnika, pompa paliwa Wallbro 255, przelotowy wydech końcowy KM Sport.
Sprzęt audio: odtwarzacz MP3 Pioneer DEH P-77MP wzmacniacz Pioneer GM-X702 dorabiane maskownice z przodu kryjące po dwa głośniki typu KickBass profesjonalne okablowanie.
Dwa dodatkowe chipy: NOVITEC - jak wszyscy zapewne wiedzą podnosi moc do 215 KM oraz moment do 330 NM ,,Herflickowy" - wg moich pomiarów na zegarach Greedy podaje 1,1 bara na jedynce, 1,3 bara na dwójce i trójce, 1,5 bara na czwórce i piątce (w peak'u 1,56!).
Stan techniczny: SILNIK 5 000 km po profesjonalnej odbudowie (na gwarancji do października): wyosiowany wał, wyważony dynamicznie układ korbowo-tłokowy, nowe panewki, korbowody, tłoki z pierścieniami, wałki rozrządu, zawory, płytki dystansowe, pompa oleju, pompa wody itp. Stary został jedynie blok silnika i obudowa głowicy. Dobrze zregenerowana turbina (dmucha ciągiem 1,5 bara i nie jęknie ani nie kopci). Zregenerowana klimatyzcja - uszczelniona i nabita gazem. Zregenerowany alternator. Nowy akumulator. Nowe sprzęgło. Nowa kompletna skrzynia biegów. Wymienione lub naprawione wiele innych podzespołów których już nawet nie pamiętam...
Do poprawki(do stanu idealnego): lakier ma pęknięcie na przedniej klapie i liczne odpryski rozleciał się włącznik od klimatyzacji i nie chce się załączać (włączona na krótko na złączce pod maską klima działa) , coś nie gra z klapką od obiegu zamkniętego bo zimne powietrze przestało lecieć do kabiny tylko gdzieś ucieka (nie mam czasu ani cerpliwości już się w to bawić) nie działa regulacja pochylenia przednich świateł zapchany wężyk od spryskiwacza tylnej szyby
Cena: zależy mi na czasie więc myślę że za całość 13 000 zł (oczywiście można przyjechać i ponegocjować podczas oględzin) Bez radia i wzmacniacza cena 12 000 zł.
Auto do obejrzenia w Warszawie.
Mój telefon: 510 155 206
Z góry dziękuję za pomoc w znalezieniu nowego właściciela dla żółtaczki
Temat: Jak zyc z wyrachowanym garbem - czyli Mala rzecz a cieszy...
Jakos tak w piatek przy probie uruchomienia garba, wystapilo u mnie dziwne zjawisko. Mam w samochodzie kilka usprawnien typu piszczyk podlaczony pod kontrolke oleju, centralzamek... Po przekreceniu kluczyka w stacyjce, niby kontrolki oleju i ladowania zaswiecily sie ale piszczyk braku cisnienia oleju zagwizdal jakims takim anemicznie niskim dzwiekiem... Proba uruchomienia silnika skonczyle sie totalnym zgasnieciem wszystkiego... Wyciagnalem wiec kanape i poruszalem klemami na aku... oczywiscie nic sie nie zmienilo i kolejna proba uruchomienia silnika zakonczyla sie znowu totalnym padem wszystkiego... Zajrzalem wiec do skrzynki bezpiecznikowej od strony bagaznika i metodycznie poruszalem wszystkimi wsowkami kabli. Kolejna proba uruchomienia silnika zakonczyla sie powodzeniem, jednak w chwili trzasniecia klapa bagaznika wszystko umarlo razem z silnikiem. Kolejna akcja z kabelkami, tym razem wlaczylem sobie swiatla postojowe, zeby wiedziec na jakim etapie zanika mi prund. W trakcie kolejnego przepatrywania kabelkow przy bezpiecznikach, nagle zaiskrzyl kabelek doprowadzajacy prad z aku/alternatora i wszystko ozylo. Kolejne uruchomienie silnika i kolejna proba zamkniecia klapy... udalo sie! Wsiadam, zamykam drzwi i... ciemnosc widze... Znowu gomnastyka z kabelkiem doprowadzanacym prad, spray poprawiajacy styki i jakos do domu dojechalem. Wczoraj spokojnie za dnia wzialem sie za metodyczny przeglad koncowek kabli przy bezpiecznikach. Generalnie jest dobrze ale spod wsowki na glownym kablu energetycznym wystaje bardzo gustowna zielona sniedz. Obcialem wiec wsowke, zarobilem nowa i dodatkowo potraktowalem ja lutownica. Efekt przeszedl troszke moje oczekiwania. Na voltmetrze na desce rozdzielczej odrazu przybylo 2v. Radyjko przestalo przygasac w czasie odtwarzania glosniejszych elementow muzyki. Przy wlaczaniu webasta woltomierz przestal spadac do 10v a i rozrusznik jakos tak energiczniej zaskakuje. Kreci tak samo bo bierze prad z aku bezposrednio, ale zniknelo takie smieszne opoznienie przy przekrecaniu kluczyka. Przy okazji dokonalem wymiany kosza lusterka bo stare ktos mi nadlamal jakis czas temu i wlasnie urwalo sie do konca. Wymiane lusterka planowalem juz od jakiegos czasu wiec poczynilem pewne przygotowania. Zanabylem sobie wkladke grzewcza i wykonalem instalacje elektryczna do jej zasilania (znaczy sie przylutowalem do niej kawalek kabelka. Przy okazji prac lusterkowych zainstalowalem ja w naleznym jej miejscu a koniec kabelka podlaczylem pod wlacznik ogrzewania tylniej szyby. Szyba co prawda nie dziala ale lusterko dziala swietnie. W nocy w mojejwsi byl przymrozek i w zwiazku z nim garbus byl caly lekkosrebrzysty. Po wlaczeniu lujzderko odmarzlo po jakiejs minucie a wyschlo po kolejnych trzech. Tyle zajmuje mi dojechanie z mojego podworka do szosy Kozienice - Warszawa. Prztestuje ten wynalazek przy okazji jakichs wiekszych mrozow i opisze wrazenia.
Pozdravki dla wiernych czytaczy!
Temat: Akumulator
Na pierwszy ogień można spróbować wyłapać kilka rzeczy:
1). Uszkodzenie akumulatora (choć 2szt. na raz to dość mało prawdopodobne, ale trzeba wyeliminować taką możliwość). Proste badanie gęstości kwasu, daje natychmiast większość informacji o stanie. Oczywiście jak jest dostęp (dlatego nie kupuję akumulatorów bezobsługowych). Jak w którejś celi masz "wodę" (gęstość dużo niższa niż w pozostałych) to jest padnięty akumulator (zwarcie, opada/ła elektroda). Jak się nie daje zassać kwasu przez korek, to pozostaje tylko pomiar zastępczy samorozładowania. Naładować prostownikiem, odczekać ze 30-60 minut, pomierzyć napięcie, zapisać, odstawić na stół na kilka dni i pomierzyć ponownie. Najlepiej mierzyć raz dziennie i zapisywać zmiany, jak spadnie poniżej 12,0 -12,2V to szmelc. Ja miałem w 9 miesięcznym akumulatorze wodę w jednej celi i po 2 dniach napięcie spadało do 9,5V.
2). Rozładowanie gdzieś w samochodzie. 80-90 mA to dobry wynik, u mnie samo radio żłopie 80mA a wszystkiego ok 140mA i jest OK. Ale może coś w międzyczasie się włącza lub samo zwiera. Warto by mierzyć ciągle podczas postoju. U kumpla zapalały się same reflektory w Golfie od soli w skrzynce bezpiecznikowej pod dziurawą blachą pod szybą przednią, po wymyciu soli przekaźnik świateł przestał się załączać. Równie dobrze wyjadać może alarm, lub inna dodatkowa instalacja załączając się po dłuższym czasie. W sumie to najtrudniejsze do znalezienia.
3). Coś z ładowaniem? Może raz ładować, a raz nie. Fiaty tak czasem mają. Może podczas jazdy na gorąco coś się dzieje z alternatorem i daje za niskie napięcie: pękła obudowa, uszkodzenia w uzwojeniu, prostowniku, regulatorze, podwiesza się szczotka, itp. Są na to dwa domowe sposoby: - pojeździć z podłączonym Voltonmierzem na zaciski akumulatora (interesuje nas napięcie TYLKO na akumulatorze a nie alternatorze) Warto sprawdzić napięcie na zaciskach alternatora i akumulatora, różnica większa niż 0.2 - 0.3V to straty na stykach. Ja miałem 0,3 V i walcząc o ułamki (miałem tylko 13,65V ) wymieniłem przewód na grubszy 10 mm^2. (dla 120A alternatora) Prawdopodobne miejsce spadku napięcia oprócz samego przewodu to wyłącznik rozrusznika. Dochodzi tam cieńszy kabel od alternatora a wychodzi gruby - rozruchowy do akumulatora. Miejsce zestyku (brudne, zaśniedziałe, nie dokręcone) zacisków pod miedzianą śrubą M8 często stwarzają problemy. Kiedyś w celach testowych jeździłem z mikroamperomierzem z przesuniętym zerem na środek skali. Miernik włączyłem jednym przewodem pod nakrętkę klemy przewodu masowego na akumulatorze, drugi przewód pod dobrą, czystą od farby śrubę gdzieś na karoserii. Powstał wtedy amperomierz z bocznikiem ok.1A/1mikroA (w dużym przybliżeniu) w postaci przewodu masowego. Jak na dłoni widać czy wskazówka wychyla się w stronę ładowania, czy jedzie się prądem tylko z akumulatora. Taki prymitywny amperomierz był kiedyś w Warszawie i innych starych samochodach, czasem bardzo pomocne urządzenie. Dodanie Voltomierza daje całościowy pogląd na chwilowy bilans (przepływ prądu) w układzie alternator - akumulator - reszta odbiorów. Trochę dużo zabawy i trzeba wykombinować mikroamperomierz z zerem po środku (albo miernik uniwersalny - cyfrowy z włączonym zakresem mikro lub ostatecznie mili Ampery). Ale w ten sposób w każdej chwili jazdy / postoju, prędkości obrotowej silnika wiesz wszystko o bilansie i naładowaniu / rozładowaniu akumulatora.
Mam nadzieję, że nie namąciłem ci za dużo? Jak by co, to pytaj? Kilka m-cy temu boksowałem się podobnym tematem. Chyba permanentnym niedoładowaniem załatwiłem akumulator, ale tego nikt nie wie? Dopiero wymiana niby sprawnego na stole alternatora 80A (bo klima) na 120A Boscha załatwiła mi sprawę całościowo. Miałem za niskie napięcie ładowania ok. 13,65V na akumulatorze, 13,8V na alternatorze. Dodatkowo w lecie przy jeździe na klimie straszliwie obciążał wiatrak chłodnicy, napięcie spadało do ok 12V na biegu jałowym. Bez świateł jeszcze się to jakoś próbowało bilansować, ale po nakazie jazdy na światłach - klapa. Włosi nie przewidzieli jazdy z klimatyzacją w nocy na światłach, a i sam alternator był jakiś nieciekawy. Miał "miękką" charakterystykę obciążenia, od razu spadał z napięciem. W/g macherów mogło być zwarcie międzyzwojowe wewnątrz altka, według innych ten typ tak ma (Magneti Marelli). Musiałem kupić nowy, a chcąc mieć święty spokój szarpnąłem się na Boscha. Swoją drogą to nie jestem zupełnie pewien, czy aby ten wiatrak nie pobierał za dużo prądu, nie widać już na nim mocy ani żadnej tabliczki. Ale kręci mocno. Może ten typ już tak ma?
Pzdr. ici
ici
Temat: Czy mozna miec 4 reflektory mijania w miejsce dwoch?
Sa - to jest rozporzadzenie ministra w sprawie warunkow technicznych jakim odpowiadac musza pojazdy. I swiatla mijania sa tam wyraznie wymienione w ilosci dokladnie 2.
Tak - ale czy nie bylo na tej grupie mowione, ze jest jakas odleglosc, do ktorej swiatla sa traktowane jako jedno? Poza tym - chyba przejdzie mi pomysl montowania czterech mijania - nie ma to sensu za bardzo - lepsza widocznosc samochodu uzyskam dajac czesc pradu jeszcze przez pomaranczowe zarowki od migaczy - gdzies toto na drodze widzialem, a w koncu oko ludzkie na granicy obszaru widzenia najbardziej uczulone jest na kolor zolty (pomaranczowy?).
Swiatel stopu ma byc "nie mniej niz 2, nie wiecej niz 4", wiec jak masz piate na szybie to uwazaj. A byc moze musisz posiadac tylne przeciwmgielne - to od roku zalezalo ..
Musze posiadac tylne przeciwmgielne - i posiadam - nawet po jednym w kazdej lampie zespolonej ;) - ale jako elektronik z ktoregos wyksztalcenia nie bede mial raczej problemow z przerobieniem instalacji tak, by cztery stopy zapalaly si tylko gdy nie jest wlaczony tylny halogen - toc to jeden przekaznik tylko :-)
Doszlo jednak po ostatniej przejazdzce nocnej jedno pytanie... Ile swiatel z przodu (max) moze posiadac pojazd dopuszczony do ruchu po drodze publicznej? Czy moge dolozyc sobie z przodu lampy nieco wspomagajace mi dlugie swiatla? Co to sa za swiatla montowane na Caro i plusach w chlodnicy? mam wrazenie, ze jak na przeciwmgielne sa nieco za wysoko. Moze to sa wlasnie swiatla wspomagajace dlugie? I jeszcze jedno... Kiedys jezdzilem astra ze znajomym - tam przeciwmgielne oswietlaly mi las z boku podczas jazdy - tutaj (w moim poldim) halogeny nie wiem do czego sluza (nie mialem okazji jeszcze jechac we mgle) - przy jezdzie w normalnej widocznosci ledwo co rozjasniaja mi pobocze:(( Mialem wiec pomysl, zeby ustawic je tak, zeby oswietlaly pobocze (nieco na boki rozchylic) a pomiedzy rejestracje a te halogeny wstawic jeszcze jedne lampy - swiecace na wprost. Jakos nie podoba mi sie jednak samochod z dolozonymi w sumie trzema parami swiatel - za bardzo przypomina toto choinke, ale cos chce zrobic, zebym w nocy na drodze bardzo przypominajaca lesna widzial sporo wiecej niz w normalnych swiatlach.
Wszelkie dyskusje na temat oslepiania przeciwnika halogenami przez wlascicieli polonezow pragne uciac stwierdzeniem, ze nie zamierzam tych swiatel ani razu uzywac na trasie - (moze za wyjatkiem przeciwmgielnych w warunkach zlej widocznosci) po prostu potrzebne mi sa do nocnej jazdy po nieoswietlonych drogach wokol warszawy i nie tylko. Do denerwujacych sie na polonezy na halogenach (tez po ostatniej nocy)... Probowaliscie sie przejechac poldkiem i w trakcie jazdy wlaczyc/wylaczyc dmuchawe? Na poczatku polowa trafien byla w przelacznik od halogenow - teraz (po 1600km) myle sie ze dwa razy rzadziej - ale przez ostatnie 300km zdarzylo mi sie przez przypadek wlaczyc halogen zamiast nadmuchu ponad dziesiec razy:(((( Pierwsza robota po mechanicznych bedzie chyba poprzekladanie przelacznikow na desce rozdzielczej tak jak w normalnych samochodach... Kto to slyszal, zeby wlacznik swiatel awaryjnych byl prawie na podlodze!!! POzdrawiam Janek Mirecki
J.
Temat: Wrażenia z pierwszych dni współżycia z O2
Samochód wybierałem przez ostatnie 6 miesięcy i w tym czasie jeździłem każdym nowym samochodem oferowanym w Polsce w tym przedziale cenowym
Ja wybierałem autko przez blisko rok - stwierdziłem że rok jeżdżenia komunikacja miejską moge przeżyć. + odnowianie stanu posiadanie gotówki po kupnie mieszkania. ))) Miałem mozliwośc przetestowania chyba z tuzina furek, jedne tylko na chwilę ( czyli np godzine ) inne na dłużej ( np. weekend ). Sprawdziłem chyba wszytsko co leżało w obrębie moich zainteresowań i możliwości, łącznie z nieco niekowencjonalnymi samochodami jak np. Toyota Prius.
Może to dziwne ala przy wyborze Octavii II zadecydował sentyment i doświadczenia z ekspolatacji Toledo oraz opinie na wszelkiego rodzaju forach internetowych. Rzecz jasna nie obyło się bez kilku jazd testowych. Osobną kewstią jest sam proces zukupu, należy jak najszerszym łukiem omijać sklepy z dużych, potencjalnie bogatych miast. Sprzedawcy są tam po prostu rozpuszczeni jak bezpańskie bicze, i o ile na jakąś jazdę testową dają się namówić, o tyle o ma co romzwiać o cenie. Ja ogłosiłem wręcz "przetarg" co zaskutkowało ceną niższą o jakieś 7-8 % od katalogowej, co przy samochodzie robiionym praktycznie pod konkretnego klienta, łącznie z ekstra robótkami już w salonie nie jest chyba takim złym wynikiem. Jedna niedogodnośc polegała na tym że "konkurs" wygrał dealer z woj. Karpackiego, więc musiałem po te uato jechac przez pół Polski. Jak sie na miejscu okazało wcale nie byłem pierwszym jak i ostatnim klientem z Warszawy i okolic, więc wygląda na to że jest stała polityka salonu.
Jeżeli chodzi o sam samochóch to nie mam większych zastrzeżeń, no może wyjatkiem "myszkowania" po przekroczeniu 170 km/h, ale na taka jazdę pozwalam sobie jedynie w idealnych warunkach, co w praktyce oznacza jedynie autostradę A2 + pogodny dzień. Na co dzień lokuję się w tej bardziej spokojnej części kierowców ..... Podczas "normalnej" ekspolatacji praktycznie nie mam żadnych zastrzeżeń, nic mi śwista, nie trzeszczy, itd - może mam szczęście. Auto bardzo dobrze trzyma się drogi, choc jednak sporo mu brakuje do BMW które sie wręcz przykleja do jezdni. Jedyna rzecza, które mnie z lekka denerwuje, to automatyczny włącznik świateł, od czasu do czasu wystarcza mu zatrzymanie np. pod wiaduktem, aby dzień uznać za noc )))
Przy okazji wymiany oleju po pierwszych 3 tyś obejrzałem sobie dokładnie silnik + podwoże jako że Pan z serwisu stwiedził że jak juz przyjechałem to wypada choćby go pobieżnie sprawdzić ))) Silnik jak równiez podwożie ma malo co wspólnego ze Skodą jako taką - wszytsko jest sygnowane znczkiem Audi i gdzieniegdzie VW. Cały spód auta, z wyjatkiem okolic rury wydechowej, jest osłonięty tworzywem sztucznym, co z jednej strony może budzić obawy o twałość mechaniczną, z drugiej pozwala zapmnieć o korozji. Sam wydech wygląda na solidną konstrukcję, w dodatku wygląda na to że został wykonany ze stali kwasodopornej - nawiasem mówiąc może ktoś wie co to tak naprawde jest.
pozdrawiam
[ Dodano: Sob 09 Lip, 05 18:19 ]
Temat: panie Kubo prosze o wyjasnienie.......
Uklad chlodzenia jest taki sam jak przy 1.4 16V tzn czesci bo nie wiem ile tam wchodzi plynu czyli ten sam termostat, chlodnica, pompa
Układ chłodzenia nie jest taki sam. Masz trochę inną pompę wody. Innaczej sterowany jest włącznik wentylatora. U ciebie jak przypuszczam czujnik, który włącza wentylator znajduję się przy chłodnicy. W 1,4 16v włączaniem wentylatora zajmuje się komputer. Dlatego u ciebie możliwe jest, że wskaźnik idzie do góry i przy 3/4 włącza wentylator. W 1,4 16v każdy wyższy poziom wskazania temperatury może oznacać awarię, u Ciebie nie.
Wymienilem juz i termostat-po 250kkm i pompe - ciekla i chlodnice stracila wlasciwosci do oddawania ciepla - siatka sie rozlatywala w rekach i nadal jest problem tzn po nagrzaniu silnika na postoju zaczyna sie nagrzewac plyn po okolo 3-5 minuta wskaznik powoli idzie do gory i w polozeniu 3/4 - no moze troche mniej zaczyna dzialac wentylator - wczesniej tego nie bylo Aha wymienilem tez korek od zbiornika wyrownawczego Wydaje mi sie ze jest zle bo wczesniej tak nie bylo Pare pytan w zwiazku z tym 1. czy uklad odpowietrza sie w wiecej niz dwoch miejscach - na przewodach od ogrzewania i przy silniku czy jest jakas specjalna procedura
W 1,4 8v odpowietrza się tylko w jednym miejscu. Podczas wymiany płynu silnik powinien być chłodny. Po zalaniu świerzym płynem powinien chodzić do momentu włączenia się wentylatora. WSZYSTKIE TE CZYNNOŚCI WYKONUJEMY PRZY MAKSYMALNYM OTWARCIU NAGRZEWNICY (ogrzewanie na full).
2 czy ma znaczenie wlany plyn wczesniej jezdzilem na BP zalecanym przez Rovera obecnie Mobil ale na bazie glikolu
Podobno może mieć. Jeśli płyny się "gryzą" istnieje szansa, że korozja (jakaś zawsze jest) zacznie zapychać chłodnicę.
3czy korek od zbiornika wyrownawczego ma byc dobrze dokrecony - niektorzy ponoc go rozwiercaja aby byl dostep powietrza -gdyz w ten sposb obniza temperature wrzenia plynu chlodzacego
Absurd!!! Jeśli korek jest nieszczelny musisz wymienić go na nowy (szczelny). Wyższe ciśnienie podwyższa temeraurę wrzenia i tym samym wydajność układu chłodzącego.
4 czy jest mozliwe aby pompa miala obluzowany wirnik wymuszajacy obieg plynu ale wczesniej tego nie bylo pompe wymienialem w polowie tamtego roku
Raczej mało prawdopodobne.
O co chodzi!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Jeśli wszystko jest tak jak mówisz? Spróbuj pojeździć na włączonym maksymalnie ogrzewaniu. Może nie odpowietrzyli Ci nagrzewnicy?
-- Pozdrawiam
\ /// ( @ @ ) -----oOOo-(_)-oOOo----- Tomi R214i (3d) '95 Warszawa (Praga/Jelonki) ---------------------------------- Oooo oooO ( ) ( ) ) / ( (_/ \_)
Strona 3 z 3 • Wyszukano 142 wypowiedzi • 1, 2, 3
|
|
|