|
witryny sklepowe Warszawa
|
Czytasz wypowiedzi wyszukane dla hasła: witryny sklepowe Warszawa
Temat: LEGIA MISTRZEM POLSKI 2002
Rozumiem Twoja milosc do Legii jako zespolu, ale jak podaje Rzeczpospolita:
Policja: ekscesy kibiców świętujących mistrzostwo Legii
Powybijane szyby w witrynach sklepowych i pociągach, 57 zatrzymanych oraz 27 interwencji funkcjonariuszy w śródmieściu Warszawy - to wstępny policyjny bilans świętowania wczoraj wieczorem przez kibiców zdobycia tytułu mistrza Polski przez Legię. "Straty jeszcze są nieoszacowane; cały czas spływają informacje - powiedział rzecznik stołecznych policjantów Dariusz Janas. - Najbardziej ucierpiała Starówka, gdzie wybito najwięcej szyb, zwłaszcza na ul. Piwnej. Kibice wybijali też szyby w samochodach, skakali po dachach aut, zniszczyli tramwaj" - dodał. Jedna szyba została wybita także w Pałacu Prezydenckim. Jak informuje PKP, na stacji w Tłuszczu, w pociągu z Warszawy do Małkini, wybito wszystkie szyby. W pociągu z Warszawy do Skierniewic wybito wszystkie szyby i powyłamywano wszystkie półki. W składzie jadącym z Warszawy do Nasielska wybito 13 szyb, zniszczono 12 siedzeń oraz wybito wszystkie świetlówki.
Kibice tak okazuja swa radosc? :((((
Pozdrawiam Szuwaks
no gdyby Rzepa chcialaby byc obiektywna do konca i nie szukac ciemnej
takze nie stety wielu idioitow, ktorzy nie dorosli do tego zeby byc kibicami.
Imho PKP moze takze podciagnac juz wybite szyby w skladzie pod wybryki idiotow,
ktorzy nosza szalik Legii. Ale to tylko moja opinia.
Sam zaluje i jestem zdania (jak kolegia spider z prspn) ze lepiej 10 tys prawdziwych kibicow niz 20 tys z idiotami.
Temat: LEGIA MISTRZEM POLSKI 2002
Witam,
No i co? Poszły jakieś szyby? Ano poszły, niestety wśród 30 tysięcznego tłumu nie trudno znaleźć debila, który rozwal wszystko co mu na buta się nawinie. Ale przemarsz z Łazienkowskiej na Plac Zamkowy wyglądał imponująco. Tak się właśnie bawi stolica! I prawdę mówił Czereszewski, że mogą się od nas uczyć i Lechici i Wiślacy. Zabawa w iście europejskim stylu.
Rozumiem Twoja milosc do Legii jako zespolu, ale jak podaje Rzeczpospolita:
Policja: ekscesy kibiców świętujących mistrzostwo Legii
Powybijane szyby w witrynach sklepowych i pociągach, 57 zatrzymanych oraz 27 interwencji funkcjonariuszy w śródmieściu Warszawy - to wstępny policyjny bilans świętowania wczoraj wieczorem przez kibiców zdobycia tytułu mistrza Polski przez Legię. "Straty jeszcze są nieoszacowane; cały czas spływają informacje - powiedział rzecznik stołecznych policjantów Dariusz Janas. - Najbardziej ucierpiała Starówka, gdzie wybito najwięcej szyb, zwłaszcza na ul. Piwnej. Kibice wybijali też szyby w samochodach, skakali po dachach aut, zniszczyli tramwaj" - dodał. Jedna szyba została wybita także w Pałacu Prezydenckim. Jak informuje PKP, na stacji w Tłuszczu, w pociągu z Warszawy do Małkini, wybito wszystkie szyby. W pociągu z Warszawy do Skierniewic wybito wszystkie szyby i powyłamywano wszystkie półki. W składzie jadącym z Warszawy do Nasielska wybito 13 szyb, zniszczono 12 siedzeń oraz wybito wszystkie świetlówki.
Kibice tak okazuja swa radosc? :((((
Pozdrawiam Szuwaks
Temat: RADA WARSZAWY BRONI PRAWA PALACZY DO TRUCIA INNYCH!
Witam,
RADA WARSZAWY BRONI PRAWA PALACZY DO TRUCIA INNYCH!
Rada nie broni palaczy, zastanowcie sie nad egzekwowaniem proponowanego zapisu. Co to znaczy "zakaz palenia na przystanku"? Czym jest przystanek? Slupek, wiata? Pod wiata czy obok? Sam pale paierosy (choc nie przepadam za paleniem na ulicy) i wiem jak to bedzie gdy zapale na przystanku. Obok wiaty? OK, ale dym moze przemiescic se pod wiate. I co wtedy?
Chcialbym zwrocic uwage na przepis o zakazie parkowania samochodow w obszarze przystanku komunikacji miejskiej. Jest on zapisany w Kodeksie Drogowym bardzo wyraznie. I co z tego? Na peczki moge podac przykladow, ktore swiadcza o tym gdzie wielu kierowcow ma ten przepis. I gdzie go ma Straz miejska i Policja Panstwowa powolana do egzekwowania przepisow prawa.
Moze Empatia zajelaby sie takimi problemami, ktore maja szanse na ich likwidacje. Powoli zaczyna mi sie ona kojarzyc z mieszaniem powietrza. Pomysl na zagospodarowanie drewna wypelniajacego okna witryn sklepowych podczes "szczytu" byl niezly. Ciekawe czy ktos przekazal deski i plyty z drewna na psie budy. Jakos nikt tego nie raportuje.
Uwazam, ze decyzja Rady Warszawy przeciwko propozycji Empatii byla sluszna.
Temat: DRUK WIELKOFORMATOWY I CYFROWY, REKLAMA
Witam serdecznie,
jesteśmy firmą zajmującą się drukiem wielkoformatowym i cyfrowym. Oferujemy kompleksową obsługę, od opracowania projektu graficznego do gotowego produktu. Siedziba firmy znajduje się w Brzezinach koło Halinowa. Nasza działalność obejmuje cały kraj ale koncentrujemy się na obsłudze lokalnej obejmującej tereny od wschodniej Warszawy do Mińska Mazowieckiego i jego okolic.
Oferujemy Państwu wykonanie: - banerów (wydruk na plandece), - druku na folii samoprzylepnej (pełnej i perforowanej), - oklejania witryn sklepowych, - plakatów, - stojaków reklamowych (roll-up, X-baner, L-baner, potykacze itp.), - wizytówek, - ulotek
Naszymi atutami są: - niskie ceny, - wysoka jakość wydruków, - własne studio graficzne, - krótkie terminy realizacji, - staranność i rzetelność w obsłudze klienta
Zapraszamy do zapoznania się ze szczegółową ofertą oraz cennikami na naszej stronie www.substancja.eu. W razie pytań prosimy o kontakt.
Pozdrawiam Dariusz Grodzki
SUBSTANCJA 05-074 Brzeziny 1L tel.: 022 760 33 16 www.substancja.eu
Temat: edukować spoleczenstwo?
Przeczytalam wlasnie w "Newsweeku" zapis rozmowy Szymona Niemca z Arturem Zawisza. O tym ostatnim mam wyrobione zdanie od czasu pamietnego wywiadu w "Salonie Politycznym Trojki", gdzie byl uprzejmy zrownac pedalow z pedofilami; dzis po raz kolejny mnie rozsierdzil. Oto fragment:
SN: (...) Ciekawi mnie, dlaczego pozwala sie przejsc przez Warszawe dziesieciu tysiacom gornikow, ktorzy rozwalaja w pyl witryny sklepowe. A kiedy wychodza homoseksualisci, by demonstrowac rownosc, zaraz pojawia sie grupa faszystow, krzyczac, ze tego nie wolno. AZ: Faszystom takze wolno krzyczec. SN: Prawo zakazuje szerzenia faszyzmu. AZ: Ho, ho -- to jest pan za ograniczeniami swobod? To pan taki totalitarysta! SN: Nie jestem totalitarysta. A faszyzm jest zakazany. Homoseksualizm w polskim prawie juz na szczescie nie jest karany. AZ: A jak bedzie, to pan wtedy poboznie zlozy raczki i powie: w porzadku, zabroniono nam, rozchodzimy sie do domow?
Temat: Galeria
Od 1. lipca do końca sierpnia w Laboratorium Fotografii Profesjonalnej Profilab na ul. Dzikiej 4 w Warszawie będzie można obejrzeć wystawę FOTOFASHION.PL, która jest pierwszą zbiorową wystawą fotografii mody w Polsce. Składa się na nią 66 zdjęć autorstwa ponad 35 fotografów. Zdjęcia te zostały wybrane spośród zgłoszonych 949 profesjonalnych fotografii przez komisję kwalifikacyjną, w której skład weszli wykładowcy PWSFTviT. Celem wystawy jest ukazanie dokonań współczesnej polskiej fotografii mody. Na wystawie można obejrzeć zdjęcia z pokazów, elementy kampanii reklamowych firm, zdjęcia znane z bilbordów, katalogów i witryn sklepowych oraz zdjęcia będące projektami własnymi autorów. Wśród autorów znajdują się Robert Wolański (zdjęcia dla firm: Vistula-Wólczanka, Wittchen, Pabia, Monnari), Marek Straszewski (Big Star), Jacek Poremba i Wojtek Wieteska. Są również zdjęcia dla marek: Cropp Town, Bialcon, Dreamgirl i wielu innych oraz fotografie młodych twórców: Pawła Fabjańskiego (uznanego za jednego z 200 najlepszych fotografów na świecie) dla Reportera, Marii Przybysz dla Chanel, Anny Fedisz-Pereyra, Piotra Uznańskiego i innych. Są także zdjęcia debiutantów. <oczko>
Temat: No to zareklamowali... -:((
Nie, (pyskowka niepotrzebna) uwazam, ze paranoja jest reklamowanie w taki sposob Warszawy. jesli kontaktowano sie z jezykoznawcami (ja nim nie jestem) powinni przewidziec dwuznacznosc znaczenia. Jesli chodzi (post wyzej) o reklamowanie w ten sposob NY czy LA, to chcialem niesmialo zauwazyc , ze sa to strony przeznaczone dla Amerykanow w _ich_ jezyku.
Do zagranicznego turysty najlepiej trafiaja slogany ktore on zna i z ktorymi na co dzien ma do czynienia. Tak samo jest we Wloszech np. w sklepach "mowimy po polsku", w NY "polska kielbasa" takbliczka w witrynie sklepowej itp itd my dla nich i oni dla nas :)
pozdrawiam maciek
ps. nie zamierzalem wchodzic z toba w jakakolwiek pyskowe i dlatego takie cos :) na koncu postawilem
Temat: Dla wybierajÂących siĂŞ do Warszawy na manifestacjĂŞ alterglobalistów
| Na naszej stronie podajemy sposob, jak legalnie obniżyć koszty dojazdu do | Wawy. Oczywi?cie ten sposób można wykorzystać też przy innych okazjach. | Pozdrawiamy i do zobaczenia w Warszawie
Mam nadzieję, że porządnie wam tam wp**rd*l*.
lepiej nie, bo zaczna krzyczec, jaki to faszysm ta gospodarka rynkowa i wolny demokratyczny kraj (w ktorym policja probuje zapobiec rzucaniu plyt chodnikowych na prywatne samochody i w witryny sklepowe)
zrobia z siebie wielkie ofiary i meczennikow...
Temat: Problem z Philipsem :(
Albo inna sprawa z kolumnami glosnikowymi KEF.
Kupilem sobie takowe w sklepie w Sopocie. Wydatek byl dla mnie wtedy bardzo duzy (okolo 7 milionów starych złotych za parę małych kolumn - rok około 1993). A ze mam sluch bardzo wyczulony stwierdzilem, ze jedna kolumna na basach za przeproszeniem 'pierdzi'.
Sporzadzilem dokladny opis usterki i pognalem drugiego dnia do sklepu z reklamacja. Przyjeli i wyslali do Warszawy.
Po dwoch tygodniach sprzet przyszedl z adnotacja: "Sprzet sprawny, trzyma parametry, serwis niczego podejrzanego nie uslyszal".
No to sporzadzilem jeszcze dokladniejszy opis, dodatkowo zalaczajac do kompletu plyte CD z utworem, na ktorym najbardziej bylo slychac usterke.
I znowu sprzet po 2 tygodniach wrocil z Warszawy z adnotacja, ze wymienili w nim jakis glosnik niskotonowy. Niestety znowu to samo. Odnioslem do sklepu kolumny.
Na nic zdaly sie moje tlumaczenia, ze jak glosniki moga trzymac parametry, skoro JEDEN z nich ma biegunke a drugi nie. W sklepie kazali mi brac glosniki, bo oni trzeciej reklamacji nie przyjma. Mimo to glosniki w sklepie zostawilem.
Jako, ze wtedy o istnieniu PIH i jej skutecznosci w takich sprawach jeszcze nie wiedzialem, wysmarowalem faks do centrali KEF'a w UK, kopie wysylajac do sklepu.
Nie minela godzina a dostalem odpowiedz faksem. Ze im przykro, ze w ich autoryzowanym serwisie pracuja ludzie, ktorym slonie depcza po uszach i ze zostalem tak potraktowany. I mam podac im swoj adres domowy. Nie wiedzialem
Nazajutrz o godzinie 9:00 budzi mnie dzwiek dzwonka do drzwi. Kurier. Z nowa kolumna. Za friko. Szczeke musialem zbierac z podlogi.
Polecialem do sklepu po zostawione tam kolumny. Wydano mi je, ale kierownik
do centrali producenta i ich obsmarowac. Usmiechnalem sie tylko i wyszedlem.
Krotko po tym zdarzeniu sklep wymazal napis na witrynie sklepowej "Autoryzowany dystrybutor KEF". Moze cofneli im licencje, nie wiem. Kilka miesiecy pozniej sklep splajtowal.
Oczywiscie dwie kolumny sa sprawne DO DZISIAJ. Trzecia kolumne, ta wadliwa, jako ze byla w zapasie - otworzylem aby zobaczyc jak jest zbudowana.
Jakiez bylo moje zdziwienie, kiedy zorientowalem sie, ze zaklocenia przy odtwarzaniu byly spowodowane... wadliwym skreceniem kolumn, ktore zapewne powstalo jeszcze w fabryce. Po prawidlowym skreceniu scianek kolumna zagrala wreszcie czysto.
Wniosek z tego, ze serwis w Wawce nawet nie pofatygowal sie z rozkreceniem tej kolumny.
I teraz mam 3 kolumny.
Minelo 10 lat. Czy w Polsce w ciagu tych 10 lat zmienilo podejscie do konsumenta zgodnie ze wzorem z Niemiec i UK?
Moim zdaniem jest coraz gorzej.
Dobranoc.
Arek, Gdynia
Temat: Gazeta Wyborcza
 Gazeta Wyborcza Czym tak naprawdę żyje statystyczny Polak?
W dzisiejszym artykule zadajemy sobie proste, a jednocześnie bardzo skomplikowane pytanie. Czym tak naprawdę żyje przeciętny Polak?
Naszym bohaterem będzie pan Sławomir z Radomia. Jest on żonaty, ma dwójkę dzieci. Liczy sobie już 41 lat. Codziennie dojeżdża do Warszawy swoim Polonezem - pracuje jako monter kosiarek w jednej z fabryk. Jego żona zajmuje się domem, a niskie zarobki męża zmuszają ją do oszczędzania - tą sztukę opanowała do perfekcji. Jego dzieci uczą się średnio - starszy syn, Michał wpadł w nałóg alkoholowy z którego po pewnym czasie wyszedł, a Adam jest zwyczajnym chłopcem, który musi czasem dorabiać roznoszeniem ulotek. Synowie skarżą się na poziom edukacji oraz brak poświęcenia uwagi jednemu uczniowi. Z naszym bohaterem przejechaliśmy drogę do pracy - przejazd samochodem przez dziurawą jednopasmową dróżkę jest prawdziwym wysiłkiem dla każdego podwozia. Nawet nasz, wydawać by się mogło dobry samochód zawodził w niektórych momentach. Czy tak powinna wyglądać droga do stolicy państwa? "Zarabiam mało, czasem nie starcza nam do "pierwszego", na szczęście Michał już się wyciągnął z tego bagna i za rok idzie do pracy. Boję się trochę o rodzinę - w okolicy grasują bandyci, demolują witryny sklepowe i okradają mieszkania. Nie dawno jeden psychopata próbował odkręcić zawór gazowy w bloku, tak jak to miało miejsce dwa lata temu w Gdańsku - na szczęście policja udaremniła jego próbę. Znam parę osób, które doświadczyły problemów z policją, jednakże ona kilka razy ratowała mi życie. Mieszkam na takiej niezbyt spokojnej dzielnicy, Radom to nie jest miasto moich marzeń, lecz tutaj się urodziłem, tutaj się wychowałem i nie mam innych perspektyw na życie. Co takiego oczekuję od nowych władz? Lepszej konstytucji i lepszego prawa. Przydałyby się jeszcze autostrady, ale w tym skorumpowanym kraju nie da się tego chyba przeprowadzić." - kończy.
Temat: Tramwaj - kwiaciarnia
Michał Frydrych (IV rok malarstwa) postanowił upamiętnić dziwne zdarzenie z 27 listopada 1996 r. Jak pisaliśmy wtedy w "Gazecie": "Dwa wagony z mokotowsk- iej zajezdni przejechały nad ranem kilka kilometrów bez motorniczego. W końcu wykoleiły się na ul. Nowowiejskiej. Zmiotły z powierzchni ziemi kwiaciarnię i zatrzymały się na witrynie sklepu mięsnego". Sklepowa nie kryła zdziwienia, widząc z rana tłum przed mięsnym ("zupełnie jak za dawnych czasów, kiedy coś rzucili"). Gapie oglądali miejsce niecodziennej katastrofy. A sklepowa komentowała: "To skandal, żeby tramwaje mogły ruszać same, a w dodatku tyłem! Wszystko przez tę demokrację". Jak zapewniał Zarząd Transportu Miejskiego, podobny wypadek zdarzył się po raz pierwszy w 130-letniej historii warszawsk- ich tramwajów. W śledztwie po wypadku nie udało się wiele ustalić. Prokuratur stwierdził, że był to tajemniczy tramwaj widmo, który uciekł z ul. Woronicza i rozbił się na rogu al. Chałubińskiego i Nowowiejskiej. Pracownicy zajezdni uważali co innego. Szeptali między sobą, że zapewne ktoś chciał tylko podwieźć kolegę, który spieszył się na Dworzec Centralny, albo dotrzeć bezpiecznie do nocnego sklepu z alkoholem przy ul. Rakowieckiej.
Zostały wspomnienia, a całość nabrała charakteru miejskiej legendy. Dlatego Michał Frydrych proponuje tak rozbudować kwiaciarnię, by kształtem i żółto- czerwonymi kolorami przypominała tramwaj, który nieoczekiwanie wjechał w kwiaty (a potem w kraty chroniące witryny mięsnego). Inwestycja byłaby niewielka, a w Warszawie doszłoby nowe miejsce magiczne warte pokazywania przyjezdnym, zwłaszcza Miłośnikom Komunikacji Miejskiej.
http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,3416492.html
Temat: Przestrzeń publiczna i urbanistyka
Rynkowy.pl
Na bank będzie bank? Gliwice pozbywają się Rynku 13.10.2008
GLIWICE. Czy w kamienicy na gliwickim Rynku ulokuje się kolejny bank? Bardzo możliwe. Miasto wystawiło na przetarg prawie 350 m2 powierzchni w reprezentacyjnym punkcie miasta. Niestety, ekonomia okazała się ważniejsza od możliwości wpływania na wygląd i charakter miasta – lokale sprzedane będą w trybie przetargu nieograniczonego. Ceny wywoławcze to odpowiednio 1,6 - oraz 3,7 mln zł.
Z całą pewnością sprzedaż lokali użytkowych w budynku przy ul. Rynek 12 będzie przetargowym hitem listopada. Czy znajdzie się na nie chętny? Już cena wywoławcza może przyprawić o zawrót głowy. Ustalenie ich na takim poziomie skutecznie ogranicza grono zainteresowanych.
W kamienicy przy Rynku 12 wyodrębniono dwa lokale, które licytowane będą oddzielnie. Pierwsza oferta to lokal o powierzchni prawie 100 m2 położony na parterze. Składa się on z 6 pomieszczeń (w tym 2- to sanitarne). Należy do niego piwnica o powierzchni ponad 23 m2. Cena wywoławcza to dokładnie 1 686 400 zł,
W oddzielnym przetargu sprzedawane będą lokale o łącznej powierzchni prawie 250 m2 znajdujące się na I i II piętrze budynku. W sumie znajduje się tam 14 pomieszczeń z czego 5 pełni funkcje sanitarne. Na piętro można dostać się niezależną klatką schodową z wejściem od Rynku. Licytacja zacznie się od kwoty 3 711 500 zł.
Przy okazji tego przetargu powraca temat czy władze miasta powinny zachować wpływ na wygląd reprezentacyjnych ulic i miejsc w Gliwicach. Wystawiając je na sprzedaż w przetargu nieograniczonym miasto rezygnuje z tej możliwości.
Z pewnością, ze szkodą dla miasta byłoby, gdyby gliwicki Rynek, podzielił los ulicy Zwycięstwa.
Na głównej ulicy, kiedyś można było wypić aromatyczną kawę, teraz można co najwyżej można wziąć kredyt na dobry ekspres. Na ulicy Zwycięstwa, ironicznie nazywanej „Bankową” zamiast eleganckich witryn sklepowych i przyjemnych kawiarni mamy na każdym kroku szklane tafle instytucji finansowych i operatorów telefonii komórkowej.
Na zarzuty dotyczące „brzydkiej” komercjalizacji reprezentacyjnej ulicy, władze miasta odpowiadają, że nie mają żadnego wpływu na to, komu prywatny właściciel sprzeda swój lokal.
Okazuje się jednak, że w sytuacji, gdy to miasto jest właścicielem i może zadecydować, kto stanie się nabywcą nieruchomości i jaką działalność będzie w niej prowadził (tak jak w przypadku kamienicy na Rynku 12) tak samo najważniejszy okazuje się zysk i złotówki na koncie.
Wygra ten, kto da więcej. A że będzie to prawdopodobnie kolejny bank. Trudno!
W niektórych miastach problem wymierających głównych ulic, opanowanych przez banki już zauważono. Tak jest w m.in. w Warszawie, Poznaniu czy Katowicach. Władze tych miast podejmują działania mające na celu ograniczenie powstawania instytucji finansowych w reprezentacyjnych punktach. Tworzą systemy preferencji dla osób chcących otworzyć np. galerię, księgarnię lub restaurację. Zachętą dla nich mają być m.in. niższe czynsze, dłuższe umowy najmu oraz ulgi podatkowe.
Może doczekamy się, że i w Gliwicach władze miasta zauważą potrzebę takich działań.
Nina Drzewiecka
Temat: nowosci literackie grzegorza kwiatkowskiego
Z a p o m n i e n i e
na murze teatralny afisz :
"P o w s t a n i e 4 4
akcja dramatu rozgrywa się w roku 1944 na terenie stolicy okupowanej przez armie wroga
bohaterami są mieszkańcy Warszawy głównie polscy wojskowi i młodzież uniwersytecka
opis: grupa wojskowych postanawia odzyskać miasto i ogłosić utworzenie państwa polskiego dlatego pod ich dowództwem wybucha powstanie
szczególną uwagę zwraca heroizm dzieci młodzieży i kobiet
oraz piękna scenografia : świetnie odtworzone kamienice kościoły i skwery ( możliwe dzięki zdjęciom miasta sprzed wybuchu Powstania )
cena biletu - 50 zł bilety na sztuke wyprzedane "
a obok plakat z afiszem innego przedstawienia :
"G ł ó d
akcja dramatu rozgrywa się w 1922 roku na Ukrainie dotkniętej wielkim głodem
bohaterami są mieszkańcy wsi Barkasowo głównie rodzina Jarmoluk oraz pop z miejscowej cerkwi
opis : Natasza straciła całą rodzinę i z rozpaczy popełnia samobójstwo we wsi wybucha spór między miejsowym duchownym a mieszkańcami ponieważ duchowny nie chce zezwolić na pochowanie Nataszy na przykościelnym cmentarzu
szczególną uwagę zwraca niezapomniania gra aktorów oraz kostiumy pochodzące z epoki
cena biletu - 50 zl bilety na sztuke wyprzedane "
mijam mur z afiszami i zaglądam w sklepową witrynę by znów widzieć siebie ale zamiast odbicia widzę trybunał ogłaszający wyrok :
ponieważ jest Pan nie dość piękny i nie dość odpychający nie dość tragiczny i nie dość śmieszny skazujemy Pana na zapomnienie
z d e t r o n i z o w a n y
widywano go na lotniskach i na placach jego imienia
teraz zdetronizowany tyran uczy musztry w swoim domu
Franciszku i ty Julio na moją komendę : baczność
Franek nie odrywa wzroku od telewizora Julia nie przestaje układać pasjansa
końska mucha przysiadła na szybie i wpatruje się w tyrana
ona już wie
r z e k a
mieszkanie w centrum miasta nad samą rzeką mówiłaś mi że wyglądałaś przez okno i widziałaś promy i latarnie na mostach
dużo gadaniny za dużo gadaniny za mało swieżego powietrza za dużo lektur za dużo gadaniny za mało czułości za mało konfrontacjii z miastem kawę można dostać również w kawiarni od jutra ekspres do kawy idzie na śmietnik po papierosy pójdziemy do kiosku oddalonego o 5 kilometrów zróbmy coś cokolwiek męcze się zróbmy coś za dużo gadania za dużo książek za mało powietrza ostatni raz w morzu kąpałem sie dwa lata temu nigdy nie widziałem gór kiedy pada deszcz ja od razu chowam sie przed tym deszczem ale czytam i pisze "obmył go ciepły deszcz" "oczyszczony przez deszcz" i tak dalej albo te piękne chińskie wiersze o rybakach i ich łodziach kiedy ostatnio jedliśmy rybę ? pójdźmy do marketu tysiące kolorowych dziwacznych ryb one wołają : woda !
wykapać sie w rzece ktorą mamy pod oknem wyskoczyć z okna i wykąpać się w rzece którą mamy pod oknem
w y b r a n i
z nadmiaru miłości rysują w zeszytach wielkie genitalia widziałem jednego z wybranych : zdrowi rówieśnicy napluli mu na twarz ale on się śmiał i atakował miłością zawstydzeni oprawcy znikneli za rogiem
o wielka Armio chorych na zespół Downa niech będą błogosławione kwiaty w lufach waszych karabinów o wielka Armio chorych na zespół Downa niech bedą błogosławione spodnie opięte od sterczących organów o wielka Armio chorych na zespół Downa niech będzie błogosławiony wasz śmiech który zaświadcza o zwycięstwie duszy nad zdeformowanym ciałem
Temat: Muzealny Oskar za wystawę o COP-ie
Muzealny Oskar za wystawę o COP-ie Magdalena Mach 2008-05-22, ostatnia aktualizacja 2008-05-23 08:33
Pielgrzymki muzealników z całej Polski jeżdżą do małego muzeum w Stalowej Woli, żeby zobaczyć, jak można przyciągać publiczność, zwłaszcza młodzież. Minister kultury uznał ekspozycję "COP dla przyszłości. Ludzie - przemysł - architektura" za jedną z najlepszych w kraju i nagrodził Sybillą - muzealnym Oscarem.

Muzeum wcale nie musi być smutne, nudne i zamknięte w czterech ścianach - Lucyna Mizera, dyrektorka Muzeum Regionalnego w Stalowej Woli, stara się to udowodnić każdym nowym przedsięwzięciem. - Przyjeżdżają do nas autokary muzealników z całej Polski, nawet z Gdańska i Gdyni, żeby oglądać wystawę o COP-ie - mówi Mizera. Właśnie świętuje sukces: Muzeum Regionalne w Stalowej Woli znalazło się w gronie laureatów ministerialnego konkursu "Wydarzenie Muzealne Roku. Sybilla 2007". To najbardziej prestiżowa nagroda w polskim muzealnictwie.
Podróż do przeszłości
Muzeum w Stalowej Woli otrzymało I miejsce za multimedialną wystawę "COP dla przyszłości. Ludzie - przemysł - architektura" w kategorii "Wystawy historyczne, biograficzne i literackie". Z propozycją ze Stalowej Woli przegrała wystawa z Muzeum Narodowego we Wrocławiu i wspólna wystawa Muzeum Historycznego Miasta Krakowa, Archiwum Państwowego w Krakowie i Towarzystwa Miłośników Historii i Zabytków Krakowa, a także z Muzeum Zamkowego w Malborku.
Trzeba mieć nie lada wyobraźnię, żeby stworzyć atrakcyjną wystawę poświęconą tak niewdzięcznej dziedzinie jak historia gospodarcza. Jak opowiedzieć młodzieży, jak powstawał i rozwijał się Centralny Okręg Przemysłowy, żeby chciała słuchać? Trzeba przemawiać jej językiem. - Dlatego połączyliśmy 700 eksponatów w ciekawej aranżacji z multimediami: filmami wyświetlanymi w salach kinowych, interaktywnymi panelami, fotoplastykonami. Chcieliśmy podziałać na emocje widzów. Wystawę zwiedza się bez przewodnika, można wszystkiego dotknąć, wszędzie zajrzeć, dlatego młodzież świetnie się na niej bawi - mówi dyrektorka muzeum. Zwiedzanie zajmuje trzy-cztery godziny. Wystawa poświęcona COP-owi to jedno z największych dotychczasowych przedsięwzięć Muzeum Regionalnego w Stalowej Woli. Wykorzystuje nie tylko archiwalne filmy i fotografie - zarówno wielkoformatowe, jak i te umieszczone w fotoplastykonie - ale także pozwala na małą podróż do przeszłości i spacer po stalowowolskiej ulicy z lat 30. XX w. zrekonstruowanej we wnętrzach hali przy ul. Hutniczej 17 w każdym detalu, z charakterystycznymi witrynami sklepowymi i płytkami chodnikowymi. Wystawa czynna będzie do końca tego roku, a żeby zachęcić do jej odwiedzenia, muzeum uruchomiło stronę internetową: www.cop.stalowawola.pl.
Przełamywanie muzealnych stereotypów
Podczas tegorocznego rozdania nagród w konkursie "Wydarzenie Muzealne Roku" Muzeum Regionalne w Stalowej Woli aż trzykrotnie wywoływane było po odbiór konkursowych laurów. Oprócz I nagrody Lucyna Mizera przywiozła z Warszawy dwa wyróżnienia: w kategorii "Programy edukacyjne, oświatowo-wychowawcze i promocyjne" za "Galerię przez dotyk", program edukacyjny dla osób z dysfunkcją wzroku, i w kategorii "Dokonania z zakresu zarządzania i organizacji" za organizację wystawy stałej "Narodziny Stalowej Woli 1938". Ekspozycja wnętrz w stylu art déco.
"Galeria przez dotyk" to kolejny pomysł na przełamywanie muzealnych stereotypów: ekspozycja nie musi być zamknięta za szybką z tabliczką "Nie dotykać". Podczas ubiegłorocznego pleneru artyści z Polski i Ukrainy stworzyli specjalną ekspozycję rzeźb dostosowaną do percepcji osób niewidomych. Towarzyszą jej materiały informacyjne pisane alfabetem Braille'a, a także objaśnienia mówione do emitowania przez indywidualne odtwarzacze mp3.
- Pomysł, aby stworzyć muzeum bez barier, zrodził się, gdy obserwowałam zakłopotanie na twarzach osób niepełnosprawnych, kiedy pracownicy muzeum wnosili je po schodach na wózkach. Zakupiliśmy platformę przy schodach i schodołaz, które są bardzo często w użyciu. W ten sposób pokonaliśmy bariery architektoniczne. Kolejny etap otwierania muzeum dla osób niepełnosprawnych to stworzenie "Galerii przez dotyk", a dwoje naszych przewodników zna język migowy - opowiada dyrektor Mizera.
Efektem wszystkich tych działań jest to, co w muzeach rzadkie - wzrost frekwencji. Od stycznia do kwietnia 2008 stalowowolskie muzeum odwiedziło już 10 tys. widzów.
Pani dyrektor nie ma zamiaru spocząć na laurach - chce pokonywać kolejne mury i dotrzeć do wszystkich tych, którzy do muzeum nie chodzą. - Od września wychodzimy z wystawami do ludzi, do centrum miasta. Stanie tam wystawa wielkoformatowych fotografii - zapowiada. Muzeum pracuje także nad stworzeniem atrakcyjnej wystawy archeologicznej.
W Muzeum Regionalnym w Stalowej Woli zatrudnionych jest 21 osób. Dotacja z urzędu miasta pokrywa tylko 60 proc. kosztów działalności muzeum, resztę placówka zdobywa sama: stara się o granty z Unii Europejskiej, zabiega o sponsorów i zarabia na biletach. Źródło: Gazeta Wyborcza Rzeszów
To do takich muzeów jak np. w Lublinie to nagroda ta długo jeszcze nie zawita. http://www.archeologiczne.fora.pl/muzealnictwo,34/zbudujemy-nowe-muzea-i-galerie,545.html
Cieszy to, że taką ekspozycję można zrobić w lokalnym muzeum dysponującym wcale nie jakimś tam super budżetem oraz nie wiadomo, jaką wielką ilością pracowników.
Szczere gratulacje.
|
|
|