Strona główna
  Witamina a-tabela odżywcza

Czytasz wypowiedzi wyszukane dla hasła: Witamina a-tabela odżywcza





Temat: DIETA MONTIGNAC

Metoda Montignac (dieta, odchudzanie)

Michel Montignac zaproponował sposób odżywiania, znany jako Metoda Montignac. Metoda Montignac to dieta, w której zasadnicze znaczenie ma indeks glikemiczny węglowodanów. Metoda Montignac, to także skuteczny sposób odchudzania. Michel Montignac uważa, że Metoda Montignac to zdrowy styl życia i dlatego warto przyjąć go na stałe.
Metoda Montignac (dieta, odchudzanie) - istota

Metoda Montignac to dieta i sposób odżywiania, w tym odchudzania, w którym podstawowa zasada: "polega na takim działaniu, by wypadkowa stężenia cukru we krwi po posiłku była możliwie jak najmniejsza, przy jednoczesnym zachowaniu równowagi w odżywianiu i normalnym spożywaniu węglowodanów".
Michel Montignac "Jeść, aby schudnąć", wyd. Artvitae. str. 65.
Metoda Montignac (dieta, odchudzanie) - co jeść?

Składnikiem pokarmowym mającym największy wpływ na poziom cukru we krwi są węglowodany. Montignac zaleca, aby dobierać je z uwzględnieniem zarówno ich zdolności do podwyższania poziomu cukru we krwi (mierzoną IG węglowodanów) jak i stężenia czystych węglowodanów w określonym produkcie. Zaleca też, aby odpowiednio dobierać tłuszcze oraz w normalnym, urozmaiconym pożywieniu szukać takiej ilości składników pokarmowych, jakiej potrzebuje nasz organizm.
Michel Montignac "Jeść, aby schudnąć", wyd. Artvitae. str. 138
Metoda Montignac (dieta, odchudzanie) - jak zestawiać posiłki?

Stosując Metodę Montignac jadamy:

1. Posiłki węglowodanowo-białkowe, zawierające węglowodany o dopuszczalnym IG = 50, bez nasyconych kwasów tłuszczowych z dopuszczeniem minimalnych ilości nienasyconych kwasów tłuszczowych
2. Posiłki tłuszczowo-białkowe, zawierające węglowodany o dopuszczalnym IG = 35

Poza trzema posiłkami dziennie należy spożywać owoce i przyjmować napoje, najlepiej przynajmniej pół godziny przed posiłkiem, celem zapewnienia dostaw odpowiedniej ilości soli mineralnych i witamin oraz zapewnienia organizmowi przynajmniej 2 litrów wody dziennie. Michel Montignac "Jeść, aby schudnąć", wyd. Artvitae. str. 86
Metoda Montignac (dieta, odchudzanie) - ile jeść?

Michel Montignac uważa, że u osoby podejmującej odżywianie Metodą Montignac następuje wyregulowanie łaknienia. Sprawia ono, że osoby stosujące Metodę Montignac jedząc według apetytu dobierają sobie odpowiednie ilości energetycznych składników pożywienia, zapewniające utrzymanie prawidłowej masy ciała. Jednocześnie ich pożywienie jest na tyle urozmaicone, że zapewnia dostawy kompletu potrzebnych wartości odżywczych.
Michel Montignac podaje, że w świetle badań Francuskiego Centrum Badań i Informacji i Witaminach (CEIV) osoby stosujące prawidłowo Metodę Montignac uzyskują codziennie 30% energii z białek (1,5g x masa ciała), 40% z węglowodanów (2g x masa ciała) i 30% z tłuszczów (0,75g x masa ciała). Michel Montignac "Jeść, aby schudnąć", wyd. Artvitae. str. 235
Metoda Montignac (dieta, odchudzanie) - jak najprościej zacząć?

Najlepiej rozpocząć dzień od owoców. Następnie stosunkowo obfite śniadanie, lżejszy obiad i delikatna kolacja. Pomiędzy posiłkami napoje i owoce. Ale co jeść i pić?. Odpowiedź jest dla każdej osoby inna, bo mamy różne gusty i preferencje. Może być jednak bardzo łatwa do uzyskania. Wystarczy, że zainstalujesz sobie Program Dr.Dietman2MM. W trakcie podawania swoich danych usuń z ulubionych produkty i potrawy, które Ci nie smakują. Dopisz takie, które lubisz. Odtąd, program będzie specjalnie dla Ciebie przygotowywał listy potraw i produktów odpowiednich na dany posiłek. Po dwóch tygodniach nie trzeba już będzie sięgać codziennie do programu. Taki okres wystarczy, żeby dowiedzieć się, co z tego, co lubisz, i w jakim zestawieniu jeść, aby prawidłowo odżywiać się Metodą Montignac.
Metoda Montignac (dieta, odchudzanie) - sprawdzaj, czy odżywiasz się zdrowo?

Osoby stosujące Metodę Montignac, z uwagi na tendencję do ograniczania ilości pożywienia, powinny przynajmniej raz na kwartał sprawdzać, czy ich codzienne menu zawiera niezbędne składniki pokarmowe. W tym celu należy sięgnąć do tabel wartości odżywczych i obliczyć, czy zawartość witamin i soli mineralnych w jadłospisie jest zgodna z zapotrzebowaniem. Zajmuje to zwykle kilka godzin, stąd osoby mające dostęp do komputera mogą skorzystać z nieodpłatnego programu Dr.DietmanMM, z pomocą którego sprawdzenia dokonuje się w kilkanaście minut. Jeśli okaże się, że określonych wartości brakuje, należy zwiększyć spożycie produktów, które je zawierają, oraz zmniejszyć spożycie produktów zawierających wartości odżywcze pozostające w nadmiarze.




Temat: "Złe jedzenie nie służy głowie"
Użytkownik "Marcin 'Cooler' Kuliński" <marcin-ka@poczta.gazeta.blah> napisał w
wiadomości news:dr7cj2$vu$1@ns38.serveradmin.pl...

Krystyna*Opty* pisze:

Fundacja Zdrowia Psychicznego twierdzi, że badania naukowe dobitnie pokazują
związek między zespołem zaburzeń uwagi, depresją, chorobą Alzhaimera i
schizofrenią, a niezdrowym jedzeniem z fast foodów i brakiem podstawowych
tłuszczów, witamin i minerałów w pożywieniu mieszkańców krajów
uprzemysłowionych.

Taaa... brakiem "podstawowych" tłuszczów. To jakiś nowy rodzaj tłuszczów?

(...)

Hehe..."najważniejsze tłuszcze"... czyżby nowa, politycznie poprawna nazwa
tłuszczów?

Nie, Krystyno. Te "najwazniejsze" czy tez "podstawowe" tluszcze to po prostu
niezbedne nienasycone kwasy tluszczowe (NNKT).


No pacz jakam niedomyślna ;>
Zapomniałam, że widzisz mnie jako puch marny... Na drugi raz specjalnie dla
Ciebie dodam w nawiasie: (dla Marcina: ŻARTUJĘ).


Akurat te, ktorych Kwasniewski nie poleca i ktorych brakuje zarowno na
ortodoksyjnej DO, jak i na diecie fastfoodowej.


Już wiele razy o tym dyskutowaliśmy. Nie pleć bzdur, że Kwaśniewski ich nie
poleca. Kwaśniewski jedynie słusznie zwraca uwagę na fakt, że propaganda
dietetyczno-medyczna przesadziła w zalecaniu nienasyconych kw. tłuszczowych
i straszeniu nasyconymi.
Jak na ironię w menu optymalnych PROPORCJA jednych i drugich tłuszczów jest
właśnie bardziej zbliżona do zalecanych przez IŻŻ "norm", niż ta, którą
powszechnie stosują spanikowani amatorzy modnych dzisiaj ideologicznych diet
niskotłuszczowych bogatobłonnikowych (patrz tabele:
http://www.izz.waw.pl/wwzz/normy-tluszcz.html )

Powtarzam po raz en-ty: nie ma takich tłuszczów, które nie zawierałyby NNKT,
a tylko same nasycone. Nawet gdybym się uparła jeść aż 100g samego smalcu
dziennie (tj. nasycone - 43,55 1-NKT - 44,48 NNKT - 7,56) to i tak jadłabym
ich sporo, zwłaszcza 1-NKT i jeszcze bym nie przekroczyła instytutowej normy
dla mnie na tłuszcze NASYCONE. Zalecana prez IŻŻ PROPORCJA nasyconych do
nienasyconych w gramach, np. w widełkach dla mnie to:

aż 57g nasyconych! : tylko 3g NNKT

wskazuje na ogromną DYSPROPORCJĘ między faktami z tych tabel a propagandą
zawartą w piramidzie żywieniowej, w której nasyconych KT prawie nie widać:
http://www.izz.waw.pl/wwzz/piramida.html i w dodatku jeszcze radzą je
ograniczać! Mięso zalecają jeść z umiarem, a zboża (czyt. błonnika i cukru) żreć
na maxa.
Ta piramida - to już czysta ideologia i polityka, i koliduje nawet z ich
własnymi w/w tabelami norm. Z tabelami, w których na razie jeszcze można
dopatrzyć się śladów obiektywizmu. Na razie...
Chyba, że Polacy zaczną nagminnie świrować podobnie jak obecnie Anglicy i kogoś
z decydentów tąpnie, że bardziej kosztowna jest dynamiczna rozbudowa szpitali
psychiatrycznych i długoterminowe leczenie pacjentów niż dieta pozbawiona
ideologii węglowodanowo-oliwkowo-błonnikowej.

Faktycznie więc raczej powinnam UNIKAĆ zwłaszcza WNKT, a nie specjalnie
wynajdywać zgodnie z wszech-propagandą pokarmy zawierające nienasycone kw.
tłuszczowe.
Słowem - choćbym nawet unikała NKT to i tak na mojej diecie je zjadam, bo trudno
je wyizolować z naturalnego pokarmu. I nie o to chodzi, by ich szczególnie
unikać nawet kosztem nasyconych, ale by na nie specjalnie bez sensu nie polować
;>


Czyżby nowa tendencja w światowym lecznictwie: leczenie dietą +
suplementacja?

Nowa? To twoja optymalna znajoma Grazyna (Gapa) nie zarabia w ten sposob
pieniedzy na zycie?


Pacjentami arkadii nie są optymalni, tylko najczęściej są to bardzo schorowani
ludzie, którzy tych chorób (i deficytów witaminowo-mineralnych) nabawili się na
INNYM nieoptymalnym żywieniu i właśnie zaczynają stosować DO.
Taki ekstremalny deficyt i dramatyczny stan zdrowia wymaga również radykalnego
uzupełnienia niedoborów natychmiast potrzebnych składników odżywczych.
Ale o tym co, ile i jak długo łykać, powinien decydować lekarz optymalny
badający pacjenta. Jeśli pacjent bedzie stosował DO to z czasem suplementacja
bedzie już zbędna.
Natomiast zdrowy optymalny nie stosuje suplementacji, bo nie ma takiej potrzeby.
A jeśli taką potrzebę zauważy, to powinien skorygować swoje menu w ramach DO.
Permanentna suplementacja może przynieść niezamierzone efekty.


I jak widać - wnioski z tych badań są... schizofreniczne (nomen omen).

Piszesz o swoich wnioskach? Budujaca samokrytyka.


Powiedział co wiedział...
Moje wnioski zawsze uzasadniam i sądzę, że są logicznie spójne, a jeśli uważasz,
że są schizofreniczne, to mi to udowodnij, zamiast robić nijakie uwagi.

Krystyna





Temat: Cukrzyca. Zróbcie coś!

NIe jestem Aga 27 ale 74I podałeś mi nie cukierka tylko dorosłego chłopaka 17-nastoletniego który jest na tyle dorosły, że sam moze podejmować decyzje dotyczące swojej choroby własnego zywienia i funkcjonowania organizmu. Na razie to ja jestem matką i ja zywię wychowuję moją córeczkę i nikt z Was nie może mi niczego zarzucić ponieważ się nie znamy nie zyjecie ze mną oraz nie macie zileonego pjęcia co to znaczy życ na codzień z małym cukierkiem. W teorii to ja też jestem dobra i w gdybaniu które Wy uprawiacie ale niestety rzeczywistość jest inna i mija się z teorią . Nie było mnie tu jakiś czas ponieważ ostatnio nie mam czasu na głupoty a za cos takiego uważam czytanie wciąz przytaczanych cytatów waszych przywódców -lekarzy którzy nie są dla mnie autorytetem oraz wiarygodnym źródłem. A co do cukierków wyleczonych to czekam A pamietam ze Ten chłopiec pisał o 2 plusach ketonów jak to mi wyjaśnicie? Zakwaszanie oprganizmu? I z tego co rozumiem moja Weronika powinna zjadać ok 100 g węglowodanów na posiłek tylko, ze Ona bez insuliny nie przerobi nawt 20g wiec jakto rozłozyc prosiłam Was o ustalenie jakiegoś przykładu rozpiski jak widzicie to.......milczycie czyżby nikt z Was nie miał śmiałości, odwagi boicie się czy po prostu nie wiecie i nie umiecie? Mówicie 100 g ale jak to ma się w praktyce ile na ile ? I jakie posiłki co ile ? Czekam na propozycje ?
A widać Wasze szefostwo się nie przejmuje fałszywymi wywiadami bo nikt do tej pory się nie odezwał i nie próbował wyjaśnić sprawy? Przeciez tak lepiej wwpuścić jednym a wypuścić drugim uchem wyszyscy zampomną a wywiad fałszywy zostanie.


Przecież podałem Tobie osoby które mogą umozliwić kontakt z rodzicami jak ich nazywasz "cukierków" nie pamiętasz? przesłałem Tobie.
Dalej piszesz że czekasz na propozycje, to nie takie proste jak myślisz. Z cukrzycą typu I ustalaniem proporcji powinien sie zająć LEKARZ OPTYMALNY A NIE KTOŚ Z FORUM ! ! !. KAŻDA OSOBA CHORA NA CUKRZYCE TYPU I MUSI MIEĆ TO USTALANE INDYWIDUALNIE, POWTARZAM INDYWIDUALNIE! ! !. I NAJLEPIEJ NA POCZATKU POD KONTROLOM LEKARZA OPTYMALNEGO W JAKIEJŚ ARKADII. TAK ŻE B-T -W DLA TWOJEJ WERONIKI POWINIEN USTALIĆ LEKARZ OPTYMALNY OBSERWUJĄC JEJ ORGANIZM NA POCZĄTKU PRZEZ PARĘ DNI.
Powiem Ci jak ja jem (ale absolutnie tego nie stosuj do Weroniki). Białko na dobę jem 70g, węglowodany 60-70g, tłuszcz 200g. Jeśli chodzi o tłuszcz to nie jest tak jak myślisz " że siadam na wersalce biore miche ze smalcem i wcinam". Ten tłuszcz jest zawarty głównie w białku zwierzęcym, jajka, masło, wątroba, ser, boczek, rosół.
Weglowodany jem w postaci ziemniaków, brokuł, jabłek ( tutaj sobie co parę dni zmieniam).
Oczywiście juz myślisz sobie zapewne "a gdzie witaminy"? więc odpowiadam mitem jest że warzywa i owoce są głównym źródłem składników odżywczych. Np. z cielęciny wchłania sie ok22% zawartego w niej żelaza, a z osławionego szpinaku - TYLKO 1 !. Witaminy B12 nie znajdziemy W ŻADNEJ Z ROSLIN !. Oczywiście warzywa i owoce powinny być dodatkiem do diety, ale nie jej podstawą. Najlepiej sama sprawdź wejdź tu: http://www.dobradieta.pl/tabele.php, wybierz przykładowo Wątroba wieprzowa i spisz sobie na kartce ile czego ma, a nastepnie porównaj składy jakiś warzyw czy owoców.
Odnośnie "fałszywych danych" ja Tobie podałem prawdziwe dane ( z pewnością o tym nawet wiesz) dostałas dane osób kompetentnych które znają "rodziców małych cukierków", wystarczy zadzwonić, a przede wszystkim WYSTARCZY CHCIEĆ.
POZDRAWIAM



Temat: Szkolenie optymalnych
Użytkownik "Maciej Mierzejewski" <mierzejewskim@poczta.onet.pl> napisał w
wiadomości news:baqik0$21jt$1@tryton.plocman.pl...

Witam wszystkich,

Mam wielką prośbę do wszystkich Optymalnych, początkujących i z
wieloletnim stażem !!!
Prowadzę obecnie szkolenia o DO w Sasance w Ustroniu (zakres podany
poniżej). Po miesiącu "praktykowania" dopracowałem się, jak mi się
wydaje, optymalnego zakresu takiego szkolenia. Słuchaczami są różne
osoby: zaczynający DO, niektórzy ciężko schorowani, niektórzy z
wieloletnim stażem w ŻO, przyjeżdżający wyłącznie rekreacyjnie lub jako
osoby towarzyszące. Wykształcenie od podstawowego do wyższego (również
medycznego .


Ze wzgledu na bardzo różny zasób wiedzy i poziom wykształcenia z pewnością
dość trudno jest dogodzić wszytkim słuchaczom.


Szkolenie odbywa się w cyklu tygodniowym (5 lub 6 dni w ciągu tygodnia) i
niestety w składzie zmieniającym się w trakcie zajęć. Nie wszyscy
przyjeżdżają np. na pełne 7 czy14 dni!.


I dlatego szkolenie powinno zmieścić się w kilku dniach, ale obejmować
najbardziej
istotne informacje. Szczegóły mają to do siebie, że przeciętny słuchacz w
nich się gubi.


Jak Wam się podoba zakres takiego szkolenia - co w nim dodać, a co ująć?

Tematyka szkolenia
1.DZIEŃ: Informacje wstępne
- wstęp (przedstawienie całego zespołu Sasanki i przedstawienie się
słuchaczy),
- rozdanie gotowych jadłospisów na 7 dni (w II wersjach - 2 i 3
posiłkowej),
- wypowiedź dr Kwaśniewskiego ( krótkie nagranie audio),
- podział produktów żywnościowych wg. różnych kryteriów:
- ze względu na B:T:W,
- pochodzenie (roślinne, zwierzęce, przetworzone, syntetyczne),
- zawartość wody,
- witaminy, minerały, mikroelementy,
- zanieczyszczenia, suplementację, dodatki E.
- produkty zalecane na DO

2. DZIEŃ: Co należy liczyć na DO ?
- wyliczanie wagi należnej,
- ustalenie indywidualnego zapotrzebowania na B,T i W,
- zmiana gotowych jadłospisów.

3. DZIEŃ: Wyliczanie B:T:W w nietypowych potrawach.
- przygotowanie nietypowego omleta (na żywo i na gorąco),
- ważenie na wadze elektronicznej,
- posługiwanie się tabelami wartości odżywczych,
- liczenie B:T:W w posiłku i bilans całego dnia.

4. DZIEŃ: Substancje szkodliwe w żywności (wybrane przykłady):
- dodatki E, w tym:
- aspartam,
- glutaminian sodu,
- metale ciężkie (kadm, rtęć, ołów),
- akryloamidy,
- dioksyny.

5. DZIEŃ: Pokaz pieczenia optymalnego chleba i zupy kolagenowej w kuchni

6. DZIEŃ: Błędy przy stosowaniu DO i podsumowanie:
- błędy w stosowaniu DO (podsumowanie szkolenia),


..... i objawy, jakie mogą z ich powodu wystąpić.


- pytania i odpowiedzi
- ankieta oceniająca szkolenie i pobyt w Sasance

Dziękuję z góry za szczere, pozytywne i negatywne uwagi na temat tak
prowadzonego szkolenia. Czy w ogóle jest potrzeba aby "męczyć"
wczasowiczów tak poważnymi tematami?


Moim zdaniem tematy są istotne i trudno cokolwiek z nich usunąć, ale z
pewnością
możesz je bardziej streścić do najważniejszych informacji.
Sądzę, że czasochłonne są pokazy praktyczne i jeżeli już musiałabym coś
zredukować to właśnie pokazy praktyczne, chyba że trwa to naprawdę krótko i
są tylko przerywnikiem
w teorii.
Temat: "Substancje szkodliwe" też można ograniczyć na rzecz formy pisemnej.
Moim zdaniem powinieneś jeszcze opracować wszystkie "argumenty" krytykantów
diety optymalnej, którymi się straszy początkujących optymalnych, np.
rzekomy nadmiar wit. A
(akurat trwała na ten temat dyskusja na - pl.misc.dieta), niedobór witamin i
minerałów itd. (patrz: tematy wątków naszej grupy dyskusyjnej i np.
argumentów dr Lucyny Ostrowskiej w pamiętnym artykule: " Analiza DO wg
J.Kwaśniewskiego" z czasopisma MEDYCYNA PO DYPLOMIE nr 11/grudzień '02).
Chodzi o to, by słuchaczy w późniejszym okresie stosowania diety optymalnej
nie zaskakiwały podobne "argumenty" i straszenie ze strony nieoptymalnych
znawców diet i chorób. Często słuchacz jest sam w swoim środowisku i musi
wiedzieć to, czego nie wiedzą nieoptymalni.

Pozdrawiam
Krystyna

..



Temat: objawy niedoboru białka
Drogi Panie Jerzy,
ja nie zalecam marchewki na stawy, tylko stwierdzam biochemiczny fakt:
białka ze skórek i chrząstek mają mniejszą wartość biologiczną niż białko z marchewki, o zbożach nie wspominając.

Dr Głowacki jest jest jednym z najlepszych lekarzy w środowisku optymalnym.
W nauce jest jednak tak, że najpierw są badania podstawowe, potem stosowane, potem technologie a na końcu medycyna, za fizyką, chemią, biologią i antropologią.
Można się spierać, czy białko z mleka ma wartość 100 czy 90%, ale nie można kwestionować faktu, że skórki mają wartość biologiczną rzędu 15-20%, czyli co najmniej cztery razy mniej niż jajka lub befsztyk.

Ponadto zjadany kolagen jest w 2/3 nieprzydatny.
Składowe aminokwasy występują w nim w postaci już hydroksylowanej, niemożliwej do wykorzystania. Do budowy naszych włókien kolagenowych potrzebne są aminokwasy, które dopiero w chwili wbudowywania ich w łańcuchy kolagenu ulegają hydroksylacji. Do tego potrzebna jest m.in. witamina C.
Jej brak powoduje słynny szkorbut. Z braku witaminy C w tworzonych włóknach kolagenowych aminokwasy, głównie prolina, nie są dostatecznie zhydroksylowane i mają niższą temperaturę topnienia.
Niższa temperatura topnienia powoduje słabość tkanki łącznej i krwawe wybroczyny. To u naczelnych i świnki morskiej.
Pozostałe zwierzęta same sytetyzują witaminę C, więc szkorbut im nie grozi. Kolagen zwierząt rzeźnych jest zatem dobrze zhydroksylowany do postaci nieprzyswajalnej.

Badania wartości odżywczych są prowadzone od pół wieku, wielokrotnie publikowane we wszystkich możliwych podręcznikach oraz w tabelach onzetowskich organizacji FAO/WHO/UNU. Od kilku lat piszę o tym w Optymalniku.

Jest kilka różnych metod badań, ale wszystkie określają, że białko kolagenowe jest kilkakrotnie gorsze od białka z mięsa, jajek i mleka.

Nie drążyłbym tematu, gdybym od dawna nie spotykał nieszczęśników, którzy chorując na stawy jedli duże ilości skórek i z udręczeniem w głosie pytali, czy muszą rzeczywiście jeść te galarety, na które już patrzeć nie mogą. Gdyby w ich jadłospisie były wartościowe białka, to pal sześć. Niestety, ci ciężko schorowani ludzie jedli niskowartościowe białka, zamiast ożywiać się racjonalnie, bo tak im autorytety mówiły.

Nie można wyleczyć stawów bez jedzenia wartościowych produktów zwierzęcych takich jak mięso, podroby, jajka i (z tym, że bardzo ostrożnie - sery).
Sery i zboża same w sobie mogą nasilać procesy zwyrodnieniowe stawów.

Co więcej, tego wartościowego białka powinno być nie 0,8, ale 1-1,5g na kg należnej masy ciała oraz około 100g węglowodanów.
Właśnie w zgodzie z Formułą 4eS, ponieważ białkiem trudno się przejeść, odrzuca nas od jego nadmiaru.

Tak więc, żeby wyleczyć stawy trzeba jadać dużo mięsa, podrobów, jajek,
trochę serów żółtych, i codziennie łyżkę skórek, góra dwie .
Do tego dużo warzyw i kilka łyżek tłuszczu, bo i tak w mięsie tego tłuszczu jest dużo.

Pozdrawiam
Witold Jarmołowicz



Temat: Jak nie utyć zimą
Chłód za oknem sprzyja łasuchowaniu. Gdy marzniemy, lubimy się rozgrzać gorącą zupą, ale też chętniej niż w upalne dni spałaszujemy kawałek tortu z kremem albo panierowany kotlet. Czy wiesz, jak zapobiec nagromadzeniu zimowego tłuszczyku na biodrach?



Zimą łatwo przesadzić z kaloriami i "dorobić" się dodatkowych kilogramów, które, gdy już zrobi się ciepło, nie tak łatwo zgubić. Wiele osób sądzi, że zimą potrzebujemy więcej energii, bo jest zimno i organizm musi się nimi ogrzać. Tymczasem jest na odwrót. Większość z nas zimą rezygnuje z aktywności fizycznej. Rower wędruje do kąta, spacerować ani biegać na mrozie też się nie chce, a jedynym wysiłkiem jest podróż na parking albo przystanek autobusowy. Czas spędzamy głównie siedząc i... sprawiając sobie przyjemność przysmakami.

Jednak są sposoby na to, by nie utyć w czasie zimny. Zmień codzienne nawyki, a wiosną będziesz mogła cieszyć się niezmienioną figurą.

1. Jadaj co najmniej 5 małych posiłków dziennie - dostarczysz organizmowi tyle energii, by nie marznąć, a nie będziesz się przejadać i rzucać na następny posiłek. Jedz co 3 godziny, mniej więcej tyle jedzenia ile może zmieścić się w dwóch garściach (mogą to być dwie kanapki z szynką i żółtym, jeden klopsik z dwoma łyżkami ziemniaków i ogórkiem kiszonym, itp.). Staraj się liczyć kalorie (w książkach kucharskich często są tabele kaloryczności), przez cały dzień nie powinnaś zjeść więcej niż 1800, a to oznacza, że każdy posiłek powinien mieć 250-350 kalorii.

2. Nigdy nie zapominaj o śniadaniu. Najlepiej, jeśli ono będzie trochę bardziej kaloryczne niż reszta posiłków. Rano spalanie tłuszczu przebiega najszybciej i organizm najlepiej przyswaja składniki odżywcze z pożywienia.

3. Naucz się dokładnie przeżuwać każdy kęs - nie połykaj jedzenia, tylko je smakuj. Podczas żucia wydziela się dużo śliny, co zwiększa wytwarzanie enzymu trawiennego - amylazy. Dzięki niej cukry złożone, które są najlepszym źródłem energii, są rozkładane i szybciej wywołują uczucie sytości.

4. Nie napychaj się! Naucz się wstawać od stołu z uczuciem lekkiego niedosytu. Dopiero po 20 minutach od zjedzenia posiłku mózg wysyła informacje o tym, że organizm jest nasycony. Wtedy dopiero poczujesz naprawdę jak dużo zjadłaś.

5. Nie dopuszczaj do niedoborów witamin. Do każdego posiłku jedz zawsze jakieś warzywo albo owoc. Zawierają witaminy A, C i E, które pomagają wykorzystać energię z pożywienia i pobudzają system odpornościowy. Warto też uzupełnić jadłospis w nabiał, drób, ryby, kasze, wołowinę, fasolę, ziarna, kiełki i orzechy - są dobrym źródłem witamin z grupy B, która ma działanie antydepresyjne - zmniejszysz ryzyko obniżenia nastroju i pocieszania się za pomocą słodkich przekąsek.

6. Nie zapominaj, by dwa razy w tygodniu jeść tłuste ryby, np. tuńczyka lub makrelę. Zawierają zdrowe kwasy Omega-3, które poprawią twoją przemianę materii i sprawia, że organizm będzie efektywniej wykorzystywał to, co zjesz.

Źródło: dziennik.pl



Temat: ODŻYWIANIE diety,przepisy itp..
Ok dorzuce cos od siebie. Otoz moje pierwsze spotrzezenie, linki do sfd.pl .. Ludzie takich kwiatkow i bredni jakich tam można sie naczytac to glowa peka. Jezeli gosc zadaje pytanie kiedy najlepiej brac aminokwasy dostaje 2 strony odpowiedzi typu : kupe se kurczaka i ryz a nie w jakies aminokwasy sie bawisz, to dla mnie forum jest skreslone momentalnie. Co do diety. Pierwszy rok trzeba poswiecic na obserwacje organizmu i nie sa to przelewki. Kazdy chce budowac mase. Podstawa to ok 2,5 gr bialka 5-6 gram wegli i 1 gram tluszczu na kilogram ciala, bierze sie tabele wartosci odzywczych i jazda. Takie proporcje mniej wiecej radze ustalic na poczatek. Teraz zeby sie w tym wszystkim nie pogubic, bo pamietam bol glowy od tych wszystkich proporcji i ustalaniu diety.
Jak najszybciej wyznaczyc sobie podstawowa diete ?
Nalezy pamietac ze organizm nie przyjmie wiecej jak 40 gram bialka na raz i to jest glowny problem w jego przyjmowaniu. Biorac pod uwage 80 kilowego chlopaka musi on przyjac minimum 160 a najlepiej ok. 200 gram bialka na dzien. I niech to bedzie priorytet. I teraz mięcho mięcho i do tego najlepszy sterdy czyli cottage ser biały
Czyli .. staramy sie przyjac 5-6 posilkow bialkowych dziennie. Trudne ? nie? Bo jeden taki posilek to moze byc puszczka tunczyka, pol kostki-kostka twarogu np. z pieprzem i keczupem albo z dzemem. Moze to byc filet z kury, wedzona rybka.. czyli nic co pochlania duzo czasu, prawda jest taka ze na diecie mimo 5-6 posilkow ciagle czuje sie glod
Weglowodany radze przyjmowac na sniadanie i duza dawke na godzine przed treningiem oraz po treningu, ale nie na kolacje !
Tłuszcz.. jedni mowia ze sam o siebie zadba inni ze trzeba mu pomoc.. Tak na prawde najbardziej porządanymi tłuszczami sa te z grupy omega 3-6-9 ktore sa w rybach, niekotrzy ponoc pija sobie olej lniany, ja generalnie przyjmuje malo tluszczy ale tez nie unikam ich calkowicie, bo potrzebne sa do odpowiedniej pracy stawow, poza tym niekotre witaminy najlepiej rozpuszczaja sie w tluszczach , nie mowiac o hormonach ahhaha
Po jakims czasie można zaobserwowac jak dieta sluzy. Ja np. ograniczylem ilosc węgli bo po prostu urosly mi 3 brody i teraz wegle jem w dni treningowe na sniadanie przed treningiem i po, natomiast w dni nie treningowe czasem odpuszczam wegle na sniadanie.
Dieta ogolnie jest ciezka i malo zroznicowana, chlopaki z silowni potrafia wkladac kostke twarogu do geby i zapijac wodą byleby tylko jakos przeszlo. Ogolnie nie można tez poprac w skrajnosc, jesli jestes w sklepie i widzisz batona i sie slinisz albo kawal tlustszego miecha to kupuj i jedz bo oznacza to ze organizm twoj tego potrzebuje Ja przewaznie po treningu mam smaka na jakas slodkosc
I na koniec.. Kazdy organizm jest inny. Niektorzy wcale nie potrzebuja duzych dawek zarcia aby sie rozrastac, inni tyja szybciej, jeszcze inni momentalnie chudną... Nalezy jednak pamietac ze zarcie to podstawa...
Istnieje jeszcze aspekt posiadanej grupy krwi, jedni sa zwolennikami tej teorii dla innych nie ma ona zadnego znaczenia, postaram sie ja jednak kiedys pokrotce opisac, ale teraz już mi sie nie chce

Suplementacja... Prawdziwa jest stweirdzenie, że na suplementacji nie oszczędzisz. Żarcie jest najtanszym sposobem. Dobre suplementy są w cenie, jakies białka z allegro to moze byc zwykła mąka.. Ja teraz ufam suplom z wielkiej ameryki sa smaczne i daja rade, niestety troche trzeba potrzymac weza w kieszeni aby sobie ot tak na to pozwolic..
Kwestia sterydow Jak ktos pisze, kup sobie mietka zaoszczedzisz a Ci przybedzie to smiech na sali. Steryd moze i jest tani, ale nikt nie zdaje sobie sprawy ile rzeczy nalezy wdupcac do niego. Oslonki na watrone, uklad sercowy, full witamin, a potem faza odbloku gdzie trzeba pobudzic swoj uklad hormonalny do normalnego działania. Ogolnie sa to zabawki raczej dla gosci z niezlym stazem i znajomoscia swojego organizmu, taka droga na skroty dla poczatkujacego moze okazac sie katastrofa kiedy dziewczyna chwyci go za ku*asa ktory powinien byc prezny i gotowy do strzalu od pierwszych sekund hahaha a tu zwykly wisielec :D:D

Dieta na redukcje ? Zmniejszyc węgle, zwiększyc białko ( + najlepiej dodac jakies antykataboliki, chociazby aminokwasy bcaa ) no i biegac, biegac i biegac, najlepiej z rana na czczo lub/i po treningu od 30 do 90 minut

Zaznaczam, że nie uważam się za wielkiego znawce tematu, chociaż chwile w tym siedze i to dosyc głęboko, zawieram tu raczej swoje wlasne doswiadczenia ( z tym wisielcem to kolega ) i chce sie nimi z wami podzielic. Postaram sie powrzucac jakies przepisy jakie sobie robie ale to nie dzis.
Pozdr



Temat: Pigułki złudzeń
Łykamy coraz więcej witaminowych suplementów. Reklamy cudownych tabletek obiecują świetne samopoczucie i długie lata w zdrowiu. Specjaliści ostrzegają - kupowanie takich preparatów to zwykle wyrzucanie pieniędzy w błoto.

Polacy lubią być zdrowi. Jednak nie lubią się męczyć – siłownia, bieganie czy pełna wyrzeczeń dieta są ponad siły przeciętnego widza "M jak miłość". Istnieją przecież znacznie mniej wyczerpujące sposoby zadbania o sprawność ciała i spokój ducha! Na przykład witaminowe preparaty w formie tabletek, musujących pastylek lub płynu. Zawierają "dzienną dawkę" potrzebnych organizmowi (ale wytworzonych syntetycznie) mikroelementów i witamin. Apteki są pełne takich produktów.

- Polacy stosują masowo suplementy diety i często ich nadużywają. Wiele osób myśli, że im więcej tabletek połknie, tym lepiej będzie się czuło. W dużej mierze to efekt umiejętnych akcji reklamowych w mediach. Tymczasem lekarze są zgodni - większość osób nie potrzebuje sztucznych witamin. Zażywać powinni je tylko osoby cierpiące na znaczny niedobór mikroelementów, na przykład osłabione chorobą. Niestety wielu ludzi sądzi, że jeśli dany produkt jest dostępny bez recepty, to można go stosować wedle uznania. A to najkrótsza droga do lekomanii - głosi oświadczenie Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Dietetyki.

Tę opinię potwierdza doktor Anna Prescha z Akademii Medycznej we Wrocławiu. - Większość ludzi nie musi korzystać z witaminowych preparatów. Odpowiednio dobrana dieta, bogata w owoce i warzywa, dostarcza organizmowi wszystkiego co ważne dla zdrowia. Tabletki są potrzebne tylko tym, którzy cierpią na poważne niedobory mikroelementów. Korzystne jest również stosowanie preparatów witaminowych w sezonie zimowym, gdy trudniej o świeże i tanie dary natury - mówi. PTD zaleca kupowanie zimą mrożonych owoców, które spełnią swoją rolę lepiej niż pigułki. - Naturalne związki są znacznie lepiej przyswajane przez organizm - stwierdza organizacja. Przykładem może być witamina C. 1000 miligramów (2-4 tabletki) jej sztucznej odmiany daje organizmowi tyle, ile zawarte jest w 50 mililitrach soku pomarańczowego - dokładnie 17 miligramów.

Także zagraniczni eksperci nie pozostawiają złudzeń. - Kupowanie syntetyków to strata pieniędzy - mówi dla "Wprost" profesor Rory Collins z Uniwersytetu Oksfordzkiego. Jest on jednym z naukowców, którzy przez pięć lat badali grupę ponad 20 tysięcy osób regularnie stosujących wspomagające preparaty. Dowiedziono, że syntetyczne witaminy C, E i beta-karoten są znacznie mniej skuteczne niż te zawarte w warzywach i owocach.

Pionierem tabletkowego szaleństwa był noblista Linus Pauling, nazywano go "papieżem witamin". Pauling przez faszerował się witaminami i dożył 91 lat. Zbawcze działanie mikroelementów miało polegać na unieszkodliwianiu tak zwanych wolnych rodników - ubocznych produktów przemiany materii, które niszczą komórki ludzkiego ciała. Efektem miało być spowolnienie procesu ich starzenia.

Takie działanie przypisuje się głównie witaminom C i E. Tę drugą odkryto w 1922 roku. Została ona uznana za czynnik niezbędny do prawidłowego rozmnażania ssaków. Później ustalono, że w przyjmowana w dużych ilościach chroni przed miażdżycą i zawałem serca, zapewniając długie życie. Ale najnowsze badania dowiodły, że nadmiar witaminy E w połączeniu z syntetycznym beta-karotenem może dać efekt odwrotny do zamierzonego - zwiększa ryzyko zachorowania na raka.

- W każdym posiłku znajduje się nawet kilka tysięcy różnych składników, z których część jest potrzebna naszemu organizmowi do normalnego funkcjonowania. Te mikroelementy wchodzą ze sobą w różne reakcje. Zaburzenie delikatnej równowagi bombą witaminową może wywołać nieprzewidywalne efekty - mówi dla "Wprost" doktor Walter Mertz z laboratorium amerykańskiego Departamentu Rolnictwa.

Firmy farmaceutyczne nie chcą przyjąć do wiadomości najnowszych ustaleń naukowców. Rynek sztucznych witamin jest ogromny - nikt nie będzie zarzynał kury znoszącej złote jajka. Wyniki badań nie wpłynęły też na zmianę zwyczajów konsumentów. Społeczeństwo bardziej wierzy marketingowcom niż lekarzom - ci bezskutecznie tłumaczą, że osoby w średnim wieku nie dbające o zdrowie (palące papierosy, nadużywające alkoholu) nie mają szans na dożycie setki dzięki łykaniu suplementów.

W Polsce takie pigułki zażywa już co trzecia osoba, i to mimo dość wysokich cen. Duży wpływ na to ma reklama, ale także pokutujące w społeczeństwie przesądy. - Wielu uczniów czy studentów uważa, że magnez wpływa korzystnie na zdolności zapamiętywania. To prawda, ale nie do końca. Kłopoty z pamięcią pojawiają się dopiero przy dużych niedoborach tego pierwiastka. Magnez zmniejsza przede wszystkim naszą na stres i ułatwia koncentrację. Dzięki temu może pośrednio pomagać w nauce - łatwiej skupić się na przyswajanej wiedzy i zapomnieć o strachu przed egzaminem - stwierdza Anna Prescha. Cudowna tabletka nie rozwiąże więc wszystkich problemów z zapamiętywaniem.

Tylko połowa Polaków jada codziennie świeże owoce. Jedna trzecia sięga po warzywa. Żyjemy coraz szybciej i więcej od siebie wymagamy. Rano łykamy pigułkę pobudzającą, najczęściej popijaną kawą. Przez cały dzień utrzymujemy się na wysokich obrotach, a wieczorem - aby zasnąć - potrzebujemy środków uspokajających. Jednocześnie nie potrafimy zrezygnować z fast foodów i papierosów. Wmawiamy sobie przy tym, że tabletki uchronią nas przed negatywnymi skutkami takiego trybu życia. Sądzimy, że dbamy o zdrowie. A firmy farmaceutyczne liczą zyski

źródło: http://wiadomosci.o2.pl/?s=512&t=6753

P.S WYDAJE MI SIE TUTAJ MOCNO PRZESADZONA ROLA WARZYW I OWOCÓW. Zacytuję Doktora biochemika Ponomarenkę:
"Warzywa istotnie mogą stanowić obfite źródło niektórych witamin i soli mineralnych. Natomiast w świeżej masie, a z taką mamy najczęściej do czynienia, składniki odżywcze są zwykle rozcieńczone, dominuje w nich WODA, KTÓRA STANOWI ZWYKLE 80-90% MASY ROŚLIN, A CZASAMI NAWET WIĘCEJ, PONAD 96% MASY OGÓRKA STANOWI WODA.
Z CIELĘCINY WCHŁANIA SIĘ OK.22%ZAWARTEGO W NIEJ ŻELAZA, A Z OSŁAWIONEGO SZPINAKU - TYLKO 1%!!
WITAMINY B12 NIE ZNAJDZIEMY W ŻADNEJ Z ROŚLIN"
Tutaj mozna sprawdzić ile warzywa i owoce zawierają witamin:
http://www.dobradieta.pl/tabele.php

Pozdrawiam



Temat: List: Cholesterol - F.K.
"Optymalni" czerwiec 2003 nr 6(46) wkładka CŻO J.Góra
---------------------------------------------------------

Szanowni Państwo!
Muszę podzielić się moim doświadczeniem w stosowaniu diety optymalnej. Z
mężem stosujemy ja od 27.02.1999 r. (4 lata). Uczyłam się sama na podstawie
lektury tego, co dr Kwaśniewski podaje. Straciliśmy na wadze, żyjemy bez
poobiedniej drzemki, dużo spacerujemy.
Ale o co mi chodzi: po otrzymaniu od Państwa "Tabel wartości odżywczych", za
co bardzo dziękuję, (lektury, które mam - ciągle czytam, ciągle zaglądam),
doszłam do wniosku, że popełniałam błędy w liczeniu białek, jedliśmy za
dużo - od 40-65 g na osobę.
W "Książce Kucharskiej" str. 27 pisze: po przystosowaniu się organizmu
należy zjadać od 30-60 g białka, w "Tabeli Wartości Odżywczych" str. 41 - na
wagę ciała 60 kg, zjadamy 30-40 g, dalej na tej samej stronie dziennie 50 g
białka, 150 g tłuszczu, 50 g węglowodanów. Liczenie wartości potraw nie
sprawia mi kłopotu, lubię to robić zgodnie z tabelami. Obecnie spożywamy:
białko 4-50 g, tłuszcze 135-150 g, węglowodany 30-50 g.
No właśnie, w czym problem - otóż w wysokim stanie cholesterolu u męża, ja
na pewno mam też podwyższony, ale nie badam go. Co robić z tym cholernym
cholesterolem? Mąż po tylu latach leczenia (20 lat) chce być pod kontrolą
lekarza, o sposobie odżywiania nie mówi nic lekarzowi domowemu. Wszystko
wyszło przy badaniach kontrolnych na cholesterol, no i teraz lekarza
zapisuje lekarstwa na obniżenie cholesterolu. Mąż nie zażywa tych lekarstw.
Co robić z tym cholesterolem?
Dla informacji podaję:
Przed dietą Po diecie
Mąż: chude jedzenie, warzywa,
ograniczenie jaj i cukru
Waga: 73 kg 67 kg
Wzrost: 186 cm 168 cm
Wiek: 64 lata -
1983 r. zawał -
częsty pobyt w szpitalu -
dusznica bolesna + obrzęk płuc -
ciśnienie różne 120-130 lub 130-140
dużo lekarstw: enarenal 3 x dob. -
nitro glicer forte -
spironol 3 x dob. 0,5 tab. 1 x dob.
acesan 3 x dob. 1 x na dobę
jeszcze inne - nie pamiętam
początek prostaty -
cholesterol 216 366 i nawet 417
trójglicerydy (brak badań) 71 lub 95
pozostałe w normie.

Bardzo proszę o odpowiedź, będę bardzo wdzięczna.
Łączę wyrazy szacunku dla całego zespołu Centrum.

Pozdrawiam
Felicja K.
----------------------------------------------------------

Szanowna Pani!
Jedyną rzeczą, którą należy poprawić w Państwa jadłospisie jest ilość
węglowodanów spożywanych na dobę. Powinno ich być około 50 g.
Spożywanie do 30 g jest ilością nie wystarczającą. Może sposowdować
szereg nieprzyjemnych objawów, ale także powoduje wzmożone
wytwarzanie "złych" frakcji cholesterolowych.
Uzyskaliście Państwo w ciągu tych czterech lat poprawę odżywienia
organizmu i poprawę jego pracy. Ma to odzwierciedlenie w samopoczuciu
i ustępowaniu objawów chorobowych. Wydaje mi się, iż mąż może
już odstawić pozostałe leki (nadciśnieniowe). Ich dalsze stosowanie jest
bezcelowe. Zupełnie niepotrzebnie przejmuje się Pani poziomem cholesterolu u
męża. Na ten temat pisaliśmy już kalka artykułów na łamach miesięcznika
"Optymalni", staramy się uspokajać niepokój pacjentów na naszych wykładach w
Centrum Żywienia Optymalnego. W każdej książce dra J.Kwaśniewskiego można
przeczytać rozdział poświęcony związkom lipidowym, a zwłaszcza
cholesterolowi.
Jest to temat bardzo "gorący", poświęca się mu dużo uwagi, natomiast dla
nas - lekarzy optymalnych - wydaje się błahy. Cholesterol jest ważnym
związkiem. W organizmie człowieka powstają z niego bardzo istotne dla życia
produkty i hormony, kwasy żółciowe, witamina D, glikozydy nasercowe i inne.
Po przejściu na żywienie optymalne poziom cholesterolu i jego wytwarzanie
zależy od stanu wyjściowego. Im bardziej poprzedni model diety różnił się od
żywienia optymalnego, tym dłużej wysoki poziom cholesterolu utrzymuje się we
krwi pacjenta. Trzeba pamiętać, że ogólny poziom cholesterolu we krwi nie ma
znaczenia. Może wynosić 400 mg% lub 500 mg%, a pacjent nie musi na miażdżycę
chorować. Złogi miażdżycowe w świetle tętnic powstają z trójglicerydów, a te
z węglowodanów. Kiedy zostanie ograniczenie spożycia węglowodanów do
koło 50 g na dobę organizm nie ma czego produkować trójglicerydów i
miażdżyca nie może powstawać. Jeżeli podczas stosowania żywienia optymalnego
trójglicerydy spadają poniżej 100 mg%., to świadczy to o tym, iż jest
stosowane prawidłowo oraz iż zagrożenie miażdżycą jest zerowe. Taka sytuacja
ma miejsce u Pani męża. Co trzeba jeszcze wiedzieć? Jeżeli poziom "dobrego"
cholesterolu jest wysoki(przekracza 65 mg%), to także jest to dowodem na
szybkie cofanie się miażdżycy.
Jeżeli Państwo czujecie się dobrze, nie macie żadnych dolegliwości, to po co
w ogóle wykonywać pomiary cholesterolu? A tym bardziej nieracjonalne jest
stosowanie leków obniżających lipidy we krwi. Przecież są to związki silnie
toksyczne.

Z poważaniem
lek. med. Maciej Garbień
-------------------------------------------------------------

..



Temat: ksiażka -dieta niskowęglowodanowa -W.Ponomarenko - ???

a oto kilka moich komentarzy:



Z pewnością publikacja tej pozycji miała dwojaki wydźwięk: społeczno-ekonomiczny i naukowy. Zdecydowałem się, że pierwszego z nich nie będę komentował ? uważam, że każdy z Państwa sam wyciągnie odpowiednie wnioski.



Jednak trudno w niektórych rozdziałach doszukać się uzasadnienia dla przytaczanego przez autora motta. Wywołuje to nieodparte wrażenie o dodatkowej, zagadkowej treści, jaką autor usiłuje wpleść pomiędzy poruszane zagadnienia.

Komentarze zupelnie zbedne. Mydlenie oczu. Albo sie pisze wprost jakie sa zarzuty albo nie pisze sie nic.



Należy przyznać rację autorowi ?Diety niskowęglowodanowej?, że wprowadzenie terminu ?lipaza lipoproteinowa? w kontekście rozpadu tkanki tłuszczowej jest niefortunne, rzeczywiście ? enzymem ułatwiającym odchudzanie jest lipaza triacyloglicerolowa, a wspomniana wcześniej lipaza lipoproteinowa powoduje tzw. hydrolizę triacylogliceroli zawartych w lipoproteinach ? jest więc istotnym czynnikiem w prawidłowym metaboliźmie lipidów w naszym organiźmie, ale o odmiennej funkcji.


BLA BLA BLA.
Byc moze jest to istotne dla lekarza, naukowca, ale na pewno nie dla przecietnego zjadacza chle... boczku .
Ten fragment mam wrazenie jest taka pokazowka: "patrzcie jaki jestem kumaty". to nie jest meritum.



Nie można natomiast zgodzić się z twierdzeniem, że tłuszcz pokarmowy może się odkładać w tkance podskórnej.

Z tego co wiem to nie jest to tak do konca wykazane. Zreszta to tez nie jest meritum..



(S. Angielski, J. Rogulski ?Biochemia Kliniczna?, wyd. III s. 280-281; ?Biochemia Harpera, wyd. IV s. 332, mógłbym poza tym przytoczyć szereg prac dotyczących diet wysokotłuszczowych i odchudzania, ale szkoda na to miejsca w miesięczniku).

Szkoda ze w innych kwestiach nie odnosicie sie do tak licznych zrodel pisanych.
A tak BTW: na prywatne wycieczki, sianie insynuacji i zajmowanie sie kompletnie nieistotnymi technikaliami to wam nie szkoda miejca w gazecie?



Dr Ponomarenko krytykuje również niedobór wielu istotnych substancji odżywczych w ŻO. Po pierwsze, do dziś nie wiemy, jak wygląda zapotrzebowanie optymalnych na witaminy i minerały, poza tym zadaliśmy sobie trud oceny przeciętnego jadłospisu w ŻO pod kątem wszystkich substancji odżywczych i nie stwierdziliśmy żadnych istotnych niedoborów.

Czy wyniki tych badan sa gdzies opublikowane? Bo dr. Ponomarenko Wraz panem Trojanowskim zrobili analize zywienia optymalnego na podstawie podeslanych przez czytelnikow jadlospisow. i tam to nie wygladalo tak rozowo jak pisze pan z "optymalnych"..
tak wiec dr. Ponomarenko ma podstawy do krytyki.



Dr Ponomarenko zarzuca ŻO, że spożycie tłuszczów powoduje powstawanie dużych ilości wolnych rodników. Zwraca uwagę przede wszystkim na smalec, nie wspomina o tym, że chodzi tu wyłącznie o tzw. wielonienasycone kwasy tłuszczowe, charakterystyczne dla tłuszczów roślinnych. Stanowią one tylko część (około 11,5%) składu smalcu, a bezpieczne nasycone kwasy tłuszczowe ? aż 40% (dane USDA). Wątpliwe jest zatem twierdzenie, że smalec jest istotnym źródłem wolnych rodników.


g... prawda. Jak to nie wspomina ze chodzi tu wylacznie o tluszcze nienasycone? Pisze o tym kilkakrtotnie.A teoria wolnych rodnikow (ktorej autorem nie jest Ponomarenko) podaje jednoznaczne kryterium:
1. Najlepsze tluszcze to te ktore maja w swoim skladzie jak najmniej kwasow tl. nienasyconych
2. Jezeli tluszcz zawiera kwasy nienasycone to istotny dla okreslenia jakosci tluszczu jest stosunek witaminy E w mg to ilosci tluszczow nienasyconych w gramach w jednostce masy.
Kropka.
A poniewaz smalec wieprzowy, gesi, tluszcz z kurczaka czy indyka zawiera te kilkanascie % tluszczow nienasyconych i ma niewiele witaminy E to wmysl powyzszego kryterium jest wiele lepszych tluszczow.
W ksiazce jest tabela a w niej szczegolowo napisano ile jakich lipidow jest w najpopularniejszych tlusczach.



Jest jeszcze kila wątpliwych fragmentów w ?Diecie Niskowęglowodanowej?, których z braku miejsca nie omówię.

ojej .. nie starczylo miejsca..
..... Szkoda....

Ja odbieram ten artykul jako lekcewazenie tematu. Uwazam ze jest on
niejako " odwalony" a momentami nawet napisany niechlujnie. Mozna bylo sie
pokusic o riposte na nieco wyzszym poziomie..
Zawiodlem sie. Oczekiwalem czegos glebszego.



Chciałbym przypomnieć, jak wielu ludzi zawdzięcza ŻO (dr. Kwaśniewskiemu) powrót do zdrowia i dobre samopoczucie. Mam obecnie wielu pacjentów stosujących ŻO ponad 10 lat i utrzymujących świetne samopoczucie. Oczywiście są również niezadowoleni, ale wynika to, niestety, z nie zawsze odpowiednich zaleceń doradców i lekarzy, którzy szukają ?swojej? diety, zapominając o zasadach przekazanych nam przez dr. Kwaśniewskiego. Każdy człowiek powinien jeść inaczej, powinien zaspokajać potrzeby organizmu, które zmieniają się czasami z dnia na dzień wraz ze zmianami w naszym środowisku. Jedną drogą jest pomoc ludziom w zdobyciu wiedzy na temat ŻO i właściwej obserwacji własnego organizmu, który daje nam sygnały, czego właśnie potrzebuje. Konieczna jest tylko odpowiednia interpretacja. Przykre jest, że po raz kolejny próbuje się dowieść, że osiągnięcia naszego rodaka docenione za granicą są nic nie warte. Najlepszym dowodem, że to dr Kwaśniewski ma rację są pacjenci. Te dowody nie wymagają akademickich dyskusji.


A ja chcialbym przypomniec co pisze Ponomarenko na samym koncu swojej
ksiazki:
"Jezeli ktos czuje sie dobrze fizycznie i psychicznie na swojej
dotychczasowej diecie niech nic nie zmienia, bo moze to ona jest wlasnie
najlepiej dostosowana do jego swoichtych potrzeb fizjologicznych."
Tak wiec nie nalezy traktowac publikacji Ponomarenki jako ataku na diete
optymalna. To jest rzetelna, naukowa polemika, a jezeli ktos czuje sie na
DO znakomicie to niech nic nie zmienia.

Panie Zenonie a jakie Pan posiadasz kompetencje żeby tak zdecydowanie się wypowiadać ?
Doktor Ponomarenko to autor lub współautor około stu prac naukowych.
Doktor Głowacki to praktyk z żywienia optymalnego z kilkunastoletnim doświadczeniem.
A Pan Zenon?



Temat: ksiażka -dieta niskowęglowodanowa -W.Ponomarenko - ???
a oto kilka moich komentarzy:



Z pewnością publikacja tej pozycji miała dwojaki wydźwięk: społeczno-ekonomiczny i naukowy. Zdecydowałem się, że pierwszego z nich nie będę komentował ? uważam, że każdy z Państwa sam wyciągnie odpowiednie wnioski.



Jednak trudno w niektórych rozdziałach doszukać się uzasadnienia dla przytaczanego przez autora motta. Wywołuje to nieodparte wrażenie o dodatkowej, zagadkowej treści, jaką autor usiłuje wpleść pomiędzy poruszane zagadnienia.

Komentarze zupelnie zbedne. Mydlenie oczu. Albo sie pisze wprost jakie sa zarzuty albo nie pisze sie nic.



Należy przyznać rację autorowi ?Diety niskowęglowodanowej?, że wprowadzenie terminu ?lipaza lipoproteinowa? w kontekście rozpadu tkanki tłuszczowej jest niefortunne, rzeczywiście ? enzymem ułatwiającym odchudzanie jest lipaza triacyloglicerolowa, a wspomniana wcześniej lipaza lipoproteinowa powoduje tzw. hydrolizę triacylogliceroli zawartych w lipoproteinach ? jest więc istotnym czynnikiem w prawidłowym metaboliźmie lipidów w naszym organiźmie, ale o odmiennej funkcji.


BLA BLA BLA.
Byc moze jest to istotne dla lekarza, naukowca, ale na pewno nie dla przecietnego zjadacza chle... boczku .
Ten fragment mam wrazenie jest taka pokazowka: "patrzcie jaki jestem kumaty". to nie jest meritum.



Nie można natomiast zgodzić się z twierdzeniem, że tłuszcz pokarmowy może się odkładać w tkance podskórnej.

Z tego co wiem to nie jest to tak do konca wykazane. Zreszta to tez nie jest meritum..



(S. Angielski, J. Rogulski ?Biochemia Kliniczna?, wyd. III s. 280-281; ?Biochemia Harpera, wyd. IV s. 332, mógłbym poza tym przytoczyć szereg prac dotyczących diet wysokotłuszczowych i odchudzania, ale szkoda na to miejsca w miesięczniku).

Szkoda ze w innych kwestiach nie odnosicie sie do tak licznych zrodel pisanych.
A tak BTW: na prywatne wycieczki, sianie insynuacji i zajmowanie sie kompletnie nieistotnymi technikaliami to wam nie szkoda miejca w gazecie?



Dr Ponomarenko krytykuje również niedobór wielu istotnych substancji odżywczych w ŻO. Po pierwsze, do dziś nie wiemy, jak wygląda zapotrzebowanie optymalnych na witaminy i minerały, poza tym zadaliśmy sobie trud oceny przeciętnego jadłospisu w ŻO pod kątem wszystkich substancji odżywczych i nie stwierdziliśmy żadnych istotnych niedoborów.

Czy wyniki tych badan sa gdzies opublikowane? Bo dr. Ponomarenko Wraz panem Trojanowskim zrobili analize zywienia optymalnego na podstawie podeslanych przez czytelnikow jadlospisow. i tam to nie wygladalo tak rozowo jak pisze pan z "optymalnych"..
tak wiec dr. Ponomarenko ma podstawy do krytyki.



Dr Ponomarenko zarzuca ŻO, że spożycie tłuszczów powoduje powstawanie dużych ilości wolnych rodników. Zwraca uwagę przede wszystkim na smalec, nie wspomina o tym, że chodzi tu wyłącznie o tzw. wielonienasycone kwasy tłuszczowe, charakterystyczne dla tłuszczów roślinnych. Stanowią one tylko część (około 11,5%) składu smalcu, a bezpieczne nasycone kwasy tłuszczowe ? aż 40% (dane USDA). Wątpliwe jest zatem twierdzenie, że smalec jest istotnym źródłem wolnych rodników.


g... prawda. Jak to nie wspomina ze chodzi tu wylacznie o tluszcze nienasycone? Pisze o tym kilkakrtotnie.A teoria wolnych rodnikow (ktorej autorem nie jest Ponomarenko) podaje jednoznaczne kryterium:
1. Najlepsze tluszcze to te ktore maja w swoim skladzie jak najmniej kwasow tl. nienasyconych
2. Jezeli tluszcz zawiera kwasy nienasycone to istotny dla okreslenia jakosci tluszczu jest stosunek witaminy E w mg to ilosci tluszczow nienasyconych w gramach w jednostce masy.
Kropka.
A poniewaz smalec wieprzowy, gesi, tluszcz z kurczaka czy indyka zawiera te kilkanascie % tluszczow nienasyconych i ma niewiele witaminy E to wmysl powyzszego kryterium jest wiele lepszych tluszczow.
W ksiazce jest tabela a w niej szczegolowo napisano ile jakich lipidow jest w najpopularniejszych tlusczach.



Jest jeszcze kila wątpliwych fragmentów w ?Diecie Niskowęglowodanowej?, których z braku miejsca nie omówię.

ojej .. nie starczylo miejsca..
..... Szkoda....

Ja odbieram ten artykul jako lekcewazenie tematu. Uwazam ze jest on
niejako " odwalony" a momentami nawet napisany niechlujnie. Mozna bylo sie
pokusic o riposte na nieco wyzszym poziomie..
Zawiodlem sie. Oczekiwalem czegos glebszego.



Chciałbym przypomnieć, jak wielu ludzi zawdzięcza ŻO (dr. Kwaśniewskiemu) powrót do zdrowia i dobre samopoczucie. Mam obecnie wielu pacjentów stosujących ŻO ponad 10 lat i utrzymujących świetne samopoczucie. Oczywiście są również niezadowoleni, ale wynika to, niestety, z nie zawsze odpowiednich zaleceń doradców i lekarzy, którzy szukają ?swojej? diety, zapominając o zasadach przekazanych nam przez dr. Kwaśniewskiego. Każdy człowiek powinien jeść inaczej, powinien zaspokajać potrzeby organizmu, które zmieniają się czasami z dnia na dzień wraz ze zmianami w naszym środowisku. Jedną drogą jest pomoc ludziom w zdobyciu wiedzy na temat ŻO i właściwej obserwacji własnego organizmu, który daje nam sygnały, czego właśnie potrzebuje. Konieczna jest tylko odpowiednia interpretacja. Przykre jest, że po raz kolejny próbuje się dowieść, że osiągnięcia naszego rodaka docenione za granicą są nic nie warte. Najlepszym dowodem, że to dr Kwaśniewski ma rację są pacjenci. Te dowody nie wymagają akademickich dyskusji.


A ja chcialbym przypomniec co pisze Ponomarenko na samym koncu swojej
ksiazki:
"Jezeli ktos czuje sie dobrze fizycznie i psychicznie na swojej
dotychczasowej diecie niech nic nie zmienia, bo moze to ona jest wlasnie
najlepiej dostosowana do jego swoichtych potrzeb fizjologicznych."
Tak wiec nie nalezy traktowac publikacji Ponomarenki jako ataku na diete
optymalna. To jest rzetelna, naukowa polemika, a jezeli ktos czuje sie na
DO znakomicie to niech nic nie zmienia.



Temat: Białko kompletne [aminokwasy egzogenne]
Użytkownik "Tomasz Trojanowski" <tomek@DobraDieta.pl> napisał w
wiadomości news:d9tiki$9cv$1@ns41.serveradmin.pl...


Użytkownik "Krystyna*Opty*" <KrystynaoptyTEGONIEPISZ@op.pl> napisał w
wiadomości news:d9snrd$pdn$1@ns41.serveradmin.pl...

Irytują mnie te "opty badania", bo teraz przeciwnicy z satysfakcją
powołują się na nie, jako _dowód_ naszych braków w diecie
(powiedziałabym - raczej dowód naszej głupoty).
Czy to nie paradoks? Jemy wszystko co najwartościowsze, a nasze
własne "badania" wykazały niedobory!

Bo i racje mają przeciwnicy! Widzię, że Ty masz Krystyno problem z
zaakceptowaniem tego faktu.


No brawo! Może czas abyś zmodernizował swoją stronę dodając
wegetarianizm, MM i parę innych "rozsądnych" diet? ;]

Zapewne jest tak dlatego, że Ty na swojej diecie

czujesz się świetnie. Ale weź pod uwagę że nie prowadzisz jej zgodnie
z wieloma wytycznymi Jana Kwaśniewskiego które ja świetnie pamięam.


? Wiesz lepiej ode mnie jak wygląda moja dieta?


A było tego trochę. Począwszy od zaniżania białka, poprzez żywienie
się głownie żółtkami, prawie całkowitej rezygnacji z jarzyn (bo to
brudna woda i zero wartości odżywczych), odrzucenie innych białek niż
te najwartościowsze (np. odrzucenie ryb), bo po co to jeść skoro są
lepsze białka w jajku...


Brudna woda?? Głównie same żółtka w diecie?? Rezygnacja z jarzyn??
Odrzucenie ryb?? Tomku, co Ty wygadujesz??? Proszę o cytaty że tak
pisałam.


Po Twoich wypowiedziach widzę, że nawet nie akceptujesz tych faktów.
Twoja "dieta optymalna" to dieta na styl który został wypracowany na
Konferencjach Zdrowia. To Ponomarenko jako pierwszy, już na II
Konferencji Zdorwia zwracał uwagę że to błąd z tym zaniżaniem białka,
z odrzuceniem innych białek które Kwaśniewski uznał za mniej
wartościowe.


Co jest zaniżeniem białka DLA CIEBIE, nie jest zaniżonym białkiem DLA
MNIE. Nie bedę się zmuszać do zjadania większych ilości białka, bo tak
Ci wyszło we wspólnych wyliczeniach z ortodoksami na Konferencji
Zdrowia. Mnie pasuje mała ilość bo nie mam Twojej wagi ciała. Czy tak
trudno to zrozumieć?

On na nowo przywrócił do łask

warzywa, wskazując jak ważna jest ich rola, że nie liczy się tylko
BTW ale i inne ich składkini. A potem pojawia się nowa ksiażka
Kwaśniewskiego, w "nowym duchu" w której cały rozdział jest
zatytułowany "jeccie tłuste ryby!"


Przecież tłuste ryby _SĄ_ w tabeli produktów zalecanych przez J.K.
Zachęta typu: "Jedzcie tłuste ryby!" wynika zapewne z faktu, że
większość adeptów DO rzuciła się niemal tylko na mięso ignorując
ryby i warzywa także. Gdzie Kwaśniewski zabronił jeść warzywa???
Ciągle nie jest rozumiane słowo OPTYMALNOŚĆ.


Dieta optymalna powoduje niedobory. To fakt i są na to dowody. A
przemawia za tym także doświadczenie ludzi. Ja znam dwie osoby co do
których nie ma wiątpliwości że dostały szkorbutu.


Nie dziwi mnie, że są takie osoby, widocznie przed DO jedli bardzo
dużo wit. C, a organizm nauczył się ją masowo usuwać. Widocznie zmiana
diety jeszcze nie wytworzyła mechanizmu wchłaniania wit. C z pokarmu
jaki dostaje na DO. I musi zjeść jej kilkakrotnie większe dawki, żeby
cokolwiek się wchłonęło. Powodów niewchłaniania może być bardzo dużo.
Trzeba znawcę który by to zdiagnozwał indywidualnie u konkretnego
pacjenta. A napewno zbiorowa dyskusja na konferencji tej wspólnej
przyczyny nie znajdzie, co najwyżej "kozła ofiarnego", czyli DO.

Walczyły potem o zęby (na szczęście z

dobrym skutkiem). Przecież to są jaja żeby w dzisiejszych czasach
dostać szkorbutu!


A u mnie jak na złość, przy diecie optymalnej zęby przestały się psuć
i nie mam szkorbutu mimo że nie łykam wit. C i innych suplementów.
Jak ktoś dziury szuka, to znajdzie.


Dieta niskowęglowodanowa może być dietą zrównoważoną i bez
niedoborów. Ja nie mam co do tego wątpliwości i można to sprawdzić i
policzyć. Nie jest to jednak dieta Kwaśniewskiego, bo jego zalecenia
(przynajmniej
te sprzed
Konferencji Zdrowia którymi pogardza ale chętnie korzysta z ich
wyników) wykluczają taką możliwość.


Do tego ogólnika trudno się odnieść.
Ale najwyraźniej nie wszyscy nadają się do Diety Optymalnej.
Tak jak nie wszyscy nadają się na kierowcę samochodu.
Być może Kwaśniewski się przeliczył uważając, że dieta wysokotłuszczowa
niskobiałkowa niskowęglowodanowa jest stworzona dla całego
współczesnego gatunku ludzkiego. Najwyraźniej nasz gatunek już się
metabolicznie wyspecjalizował na tych co najlepiej znoszą dietę
wysokobiałkową, albo dietę wysokotłuszczową, albo wysokowęglowodanową.
Tak jest i w świecie zwierząt. Są nietoperze owocożerne i są
owadożerne. Trudno Hindusa przestawić na dietę Eskimosa, i odwrotnie.
I chyba czas się z tym pogodzić.

Wysokotłuszczowa/ niskobiałkowa/ niskowęglowodanowa
Krystyna



Temat: Dieta zgodna z grupą krwi
WITAJ KRZYSIA !!!

TUTAJ WKLEJAM FRAGMENT Artykułu autorstwa Jacka Norrisa i znajdziesz w nim dlaczego świeżo zmielone nasiona lnu są najlepsze dla zdrowia człowieka :

Tłuszcze

Poniższe streszczenie tematu tłuszczów podaje jedynie podstawowe zalecenia. Bardziej wyczerpujące dyskusje można przeczytać w ?The Challenge of Defining Optimal Fat Intake? autorstwa Virgini Messiny oraz w ?Making Sense of Fats and Oils? autorstwa Brendy Davis.

Tłuszcze nasycone:

*
Wiele tłuszczów nasyconych zwiększa ryzyko choroby serca.
*

Znajdują się w dużych ilościach w produktach pochodzenia zwierzęcego; duże ilości tych tłuszczy można znaleźć także w olejach - kokosowym i palmowym.
*

Tłuszcze nasycone w dużych temperaturach nie zmieniają swej struktury. Jeśli zamierzasz smażyć w dużych temperaturach, olej palmowy będzie najlepszym wegańskim wyborem dzięki swojej stabilności. Należy zaznaczyć jednak, że smażenia na głębokim tłuszczu powinno się unikać.

Tłuszcze trans:

*
Znajdują się głównie w pożywieniu zawierającym utwardzone lub częściowo utwardzone tłuszcze. Najbardziej powszechne źródła to margaryny, tłuszcz piekarniczy, frytury, krakersy, ciastka i inne słodkie przekąski. Lista składników powinna zawierać informację czy dany produkt został wykonany przy użyciu utwardzonego tłuszczu. Masło i tłuszcz zwierzęcy może także zawierać tłuszcze-trans z fermentacji bakteryjnej.33
*

Żywieniowcy są zgodni, co do tego, że tłuszcze trans zwiększają ryzyko choroby serca i wielu innych chorób.

Jednonienasycone Kwasy Tłuszczowe:

*
Wpływają korzystnie na poziom cholesterolu.
*

Bogate źródła to oliwa z oliwek, olej słonecznikowy, tłuszcz orzecha laskowego i migdałowca.
*

Oliwa z oliwek jest najlepszym tłuszczem do smażenia pokarmów w umiarkowanych temperaturach ze względu na dość niski poziom rafinacji, co czyni ją bogatą w witaminę E i inne zdrowe składniki odżywcze. Zdała ona egzamin jako główny tłuszcz stosowany w diecie śródziemnomorskiej. Dieta ta wykazuje wiele zdrowotnych zalet. Polecam ciągłe stosowanie oliwy z oliwek w kuchni. Jeśli smak oliwy z oliwek Ci nie odpowiada w niektórych daniach, sugerowałbym wypróbowanie innej oliwy bogatej w jednonienaasycone kwasy tłuszczowe. Zobacz tabelę.
*

Awokado i wiele orzechów (migdały, nerkowce, orzeszki ziemne) są bogate w jednonienasycone kwasy tłuszczowe. Jako, że orzechy posiadają dużą zawartość składników odżywczych i innych substancji prozdrowotnych, osoby dorosłe mogą zyskać wiele poprzez codzienną ich konsumpcję.

Wielonienasycone Kwasy Tłuszczowe (WNNKT):

Wyróżniamy ich dwie rodziny: omega-3 (n-3) i omega-6 (n-6).

Omega-6:

*

Blokowanie hormonów powodujących stany zapalne i zakrzepy krwi.
*

Kwas linolowy jest najpowszechniej występującą formą omega-6 w pokarmach roślinnych.
*

Obecny w olejach ? kukurydzianym, słonecznikowym i innych tłuszczach roślinnych.

Większość wegan spożywa nadmierne ilości tłuszczów Omega-6 i powinni ograniczyć ich spożycie.38

Omega-3:

Istnieją 3 ważne kwasy Omega-3:

1. Kwas alfa-linolenowy (LNA) ? dostępny w znaczących ilościach w nasionach i olejach z siemienia lnianego, konopi, orzecha włoskiego, soji. Występuje także w zielonych warzywach liściastych i innych pokarmach roślinnych, ale w małych ilościach nie mających większego znaczenia dla zdrowia.

Kwas alfa-linolenowy zmniejsza ryzyko zakrzepów krwi, zwiększa elastyczność tętnic i może także redukować arytmię serca. Uważa się również, iż kwas ten może zmniejszać śmiertelność z powodu chorób układu krążenia, w tym ataku serca i udaru mózgu.

2. Kwas eikozapentaenowy (EPA) ? obecny głównie w tłustych rybach. Można go również znaleźć w irlandzkim mchu i wakame, ale zbyt wysoki stosunek jodu do ilości EPA sprawia, że te źródła kwasu nie powinny być brane pod uwagę.

EPA działa jako prekursor dla eikozanoidów (substancji podobnych do hormonów działających na poszczególne tkanki), które redukują stany zapalne, zatory i poziom cholesterolu.

3. Kwas dokozaheksaenowy (DHA) ? obecny głównie w tłustych rybach i wodorostach.

*
Jeden z głównych składników masy szarej mózgu, siatkówki oka i błon komórkowych.
*
Niski poziom DHA został zanotowany przy stanach depresji.

Jedną z zalet LNA jest to, że może on zostać przekształcony w EPA, a ten z kolei zostaje przekształcony w eikozanoidy lub DHA. DHA może także zostać z powrotem przemieniony w EPA na poziomie około 10%.36 Nie ma żadnego dowodu na to, iż weganie muszą stosować suplementy z DHA czy EPA.

Kilka słów o ziarnach siemienia lnianego:

*
Ziarna siemienia lnianego są najbardziej skoncentrowanym źródłem LNA. Podgrzewanie oleju z ziaren siemienia lnianego niszczy LNA, więc zaleca się stosowanie go bez obróbki termicznej na kanapki lub do sałatek. Olej powinno przechowywać się w lodówce.

*

Jedna łyżeczka oleju z ziaren lnu zawiera 2.5 g LNA.
*

Jedna stołowa łyżka ziaren lnu zawiera 2.1 g LNA.

Uwaga, jeśli ziarna siemienia lnianego nie zostaną zmielone, istnieje możliwość, że nie zostaną one poprawnie strawione. Można je zmielić w blenderze (przy dużych ilościach), młynku do kawy, a potem przechowywać w zamrażalniku. Zmielone ziarna można dodawać do płatków śniadaniowych lub wypieków.

Ograniczyć tłuszcze n-6

Ograniczenie spożycia n-6 jest ważne dla maksymalizacji przemiany n-3 w EPA i DHA. Powinno dążyć się do stosunku n-6:n-3 równego 4:1 lub mniejszego. Poniższa tabela zawiera źródła n-3 z ich przybliżonym stosunkiem n-6:n-3.

Źródło n-3
Przybliżony stosunek n-6:n-3
Olej z siemienia
1:4
Olej rzepakowy
2:1
Orzechy włoskie
4:1 - 5:1
Olej z orzecha wł.
5:1
Olej sojowy
7.5:1

JEDYNIE DWA POKARMY (olej z siemienia lnianego i rzepaku) spełniają zalecany stosunek n-6:n-3. Oznacza to, że pozostałe pokarmy nie zmniejszą tego stosunku do 4:1, chociaż orzechy włoskie nie będą miały aż tak negatywnego wpływu i zawierają kwasy omega-3.

Olej z siemienia lnianego skutecznie poprawia nierównowagę tłuszczową , ale powinno ograniczać się go do zalecanych ilości. Jeśli wolisz tłuszcz na pokarmach takich jak chleb, rekomenduję tłoczoną na zimno oliwę z oliwek lub olej rzepakowy, co pozwoli zminimalizować stosunek n-6:n-3 przy zachowaniu innych korzyści zdrowotnych wynikających z konsumpcji tych olejów. "

WIĘCEJ i z SZCZEGÓŁAMI PRZECZYTASZ TU :

http://www.animal-liberation.pl/index.php?d=378

ŻYCZĘ ZDROWIA

POZDRAWIAM Z ZIELONEJ GÓRY



Temat: Jak to jest z jajami?
"Tomasz Trojanowski" <tomek@DobraDieta.pl> a écrit dans le message de news:

> W moim przypadku to już historia.

))))


Podobnie zrobił Jan Kwaśniewski (tylko w drugą stronę) zalecając by zjadać
tak dużo jaj.


czy aby na pewno? DO zalecana przez DrJK , jest spojna logicznie: jesc jak
najmniej ale wszystko co potrzeba. Dlatego w DO zalecane sa jajka (a glownie
zoltka), produkty mleczne (jak najbardziej skoncentrowane!) i podroby. Nie
trzeba byc geniuszem biochemi, zeby przegladajac tabele wartosci odzywczych
zauwazyc ze to wlasnie ww wymienione produkty sa najbogatsze we wszystkie
skladniki. Oczywiscie mozna "kombinowac" przy DO, tylko skutki beda takie
jakie jakie pojawily w ostatnim okresie czasu , gdy zaczeto "na calego"
promowac wersje poprawiona i skorygowana DO (aptekarsko -matematyczna). Z
jakim skutkiem? ano z takim ze powstala "dobra dieta" ( BTW 1:1:1) , takiego
czegos to nawet autorytety z IZZ nie byly w stanie wymyslec.


Jedynym tego uzasadnieniem mogłaby być wysoka wartość biologiczna białka
jaj.


chyba blad?


Dr Kwaśniewski pominął za to zupełnie fakt, że dominujący udział
jakiegokolwiek pokarmu w diecie wiąże się z niebezpieczeństwem
przedawkowania tego, co ten pokarm zawiera dużo i niedoborem tego, czego
nie zawiera.


gdzie DrJK zaleca jedenie tylko(lub w miazdzacej dominacji) jajek? wystarczy
popatrzec na przykladowy jadlospis z pierwszej Arkadi i ta teza lezy w
gruzach!


Jaja to w końcu nie tylko dobre białko, sporo witamin i soli mineralnych
(nie wszystkich) ale także hormony i ewentualne zanieczyszczenia
pochodzące ze środowiska, w tym pasz.


Dlatego DrJK pisze o "optymalnych" rolnikach, ta optymalnoscia jest ROZSADEK
przy produkcji zywnosci. Zywnosc (wszystka) produkowana przemyslowo jest
zatruta, i naprawde myskisz ze jedzac te sama trucizne , ale z roznych
zrodel cos to zmieni dla naszaego organizmu?

>Gdy zjadasz powiedzmy 3 jaja w tygodniu to

no to juz jestesmy przy oficjalnej "piramidzie"


zjadasz także inne białka takie jak sery, wieprzowinę, wołowinę, drób,
ryby. Masz na to miejsce.


troche "krotki" ten argument, 3 do 5 samych zoltek dziennie jeszcze nikogo
normalnego nie nasycily

>Organizm orzymuje różnorodne pokarmy, różnorodne aminokwasy.

nawet wegetarianie uznaja jajko (cale ) za wzorzec bialka, czy w "dobrej
diecie" juz tak nie jest?


Gdy zjadasz 6-12 żółtek dziennie to niewiele (jeśli w ogóle) zjesz innego
białka. Skazujesz się tylko na to, co jest w jajku (lub czego nie ma).


Dziwne ze w pierwszym okresie DO, jedzac wlasnie te ilosci zoltek (ale nie
tylko!) moj organizm odbudowywal sie w tempie zaskakujac dla mojego lekarza
( w archiwum mozna znalesc wykaz moich chorob , i to nie wszystkich!). A
moze warto by sie zastanowic, ile szkod wywolala "poprawiona i skorygowana"
DO, propagowana m.in przez "Optymalnik"?


Narażasz się też na przekroczenie bariery toksyczności zanieczyszczeń,
które w jajkach mogą występować.


bardzo slaby argument, ktory niczego nie tlumaczy i niczego nie wyjasnia


Po badaniach przeprowadzonych przez Optymalnik wiadomo już, że zjadanie 6
żółtek na dobę nie załatwia sprawy wszystkich witamin i soli mineralnych.


A czy szkodzi?


To mit który powtarzają jeszcze co poniektórzy. Można skomponować
jadłospis zawierający 6 żółtek kóry będzie wg norm zawierał wszsytko, ale
6 żółtek jako takich nie załatwia sprawy.

Obecnie w podejściu do diety niskowęglowodanowej temat zalecanej dużej
ilości zjadanych żółtek jest weryfikowany.


Przez kogo?


Odsyłam Cię do listów ludzi, którzy tak jak ja (i wiele innych optymalnych)
się żywili i postanowili coś w dotychczasowej diecie zmienić, łącznie ze
mniejszeniem ilości zjadanych żółtek.


i jaki maja staz na "dobrej diecie"


Jeszcze wracając do cytatu z Jana Kwaśniewskiego. Dla doktora oczywiste
jest także to, że nikt nie zachorował na raka na diecie optymalnej, że
niby nikt mu tego nie zgłaszał.


moze dlarego ze ludzie ktorych do DO wprowadzil DrJK, przestrzegali JEGO DO
a nie "porawionej i skorygowanej"


Dla mnie jest oczywiste, że takie osoby są. Znam 2 takie osoby osobiście,
do tego dochodzą relacje znajomych mi lekarzy o ich pacjętach, którzy także
zachorowali na nowotwór na diecie optymalnej. Tak się ma literatura do
rzeczywistości.


a zamiast tych slow , moze troche statystyki? I znajomi lekarze to ci co
stosuja DO w wersji skorygowanej i poprawionej? Bo pozwole sobie zrobic
przypuszczenie ze jednym z tych lekarzy jest ten co zalecal zmniejszenie
spozycia bialka o 3(trzy) gramy na dobe. Chyba srednio zorientowany w
biochemi czlowiek wie co myslec o takich poradach.


Pozdrawiam,
Tomasz Trojanowski - tomek@DobraDieta.pl


Jurek



Temat: Rozważania nad żywieniem optymalnym.
(Tekst z początku 2005r.  Przytaczam szczególnie dla tych,
którzy uważają, że coś ukrywam.)
jangr
------------------------------------------------------------------------------

Rozważania nad żywieniem optymalnym.
Na żywienie patrzę z perspektywy 5 - letniego stażu na ŻO, a także z
perspektywy zajmowania się tematem żywienia ostatnich - powiedzmy - 20 lat.
Różni specjaliści od różnych modeli żywienia dostarczają różnych (często
odrębnych, a nawet sprzecznych) argumentów.
Muszę przyznać, że najbardziej przekonały mnie argumenty za podejściem do
żywienia z punktu widzenia wyposażenia genetycznego i że taki zapis
genetyczny właściwie nie zmienia się zasadniczo dla gatunków przez miliony
lat.
Idąc dalej - aby pożywienie było dobrze dopasowane do konkretnej istoty
żywej, powinno być dostosowane do jej "natury biochemicznej" zapisanej w jej
genach. Krowy nie nakarmi się mięsem, ani tygrysa sianem. A człowieka? Czym
karmić człowieka? Czym człowiek żywił się powiedzmy 1 milion lat temu, kiedy
jeszcze nie miał dostępu do cywilizacyjnych wynalazków? Różnie na ten temat
piszą i mówią.
Dziwne, ale człowiek zachował zdolność do trawienia surowego mięsa aż do
dziś. Czyż nie jest to ważny ślad dla nas i istotna zdolność pozostawiona
nam przez praprzodków? A jeżeli tak jest, to czyż wręcz nie powinniśmy
uwzględniać w żywieniu właśnie surowego mięsa? Amatorsko zajmując się
sprawami żywienia nigdy nie natrafiłem na badania albo choćby rozważania pod
kątem biochemii nt. jak spożywanie przez człowieka surowego mięsa wpłynęłoby
na pokrycie zapotrzebowania na składniki odżywcze i ogólną kondycję
organizmu.
Wbrew pozorom nie jest to wcale takie oczywiste.
Sam bym chętnie spróbował, ale mam obawy natury zagrożeń mikrobiologicznych
czy pasożytniczych. Jeżeli ktoś wie, jak sobie z tymi zagrożeniami poradzić,
mógłbym spróbować.
Czym żywił się człowiek milion lat temu? Wyobraźnia podpowiada, że drobnymi
zwierzętami. Kręgowcami, bezkręgowcami, owadami, jajami ptaków czy gadów,
które mógł bez trudu zdobyć. Mógł także żywić się żywnością pochodzenia
roślinnego, ale czy na pewno? Samo występowanie owoców na drzewach czy
innych roślinach w zasięgu ręki człowieka niekoniecznie musi oznaczać, że
człowiek po nie sięgał. A jeśli nawet, to jak często.
Obserwacje małp chyba nie na wiele się tu zdadzą, gdyż one mają na tyle
różniący się zapis genetyczny, że nie upoważnia nas do wyprowadzania
pochopnych wniosków co do roślinnej natury pokarmu praczłowieka.
Żywienie Optymalne propagowane przez doktora Kwaśniewskiego ma niesamowitą
zaletę. Odważnie i bezkompromisowo rozprawia się z piramidą żywieniową z
takim zapałem lansowaną przez współczesny świat stawiając ją z "głowy" na
"nogi".
Nie wystarczy to jednak do doskonałego funkcjonowania organizmów zasilanych
według wzorów przekazanych w publikacjach doktora Kwaśniewskiego.
Mam przeczucie, że odpowiedź jest bardzo blisko, ale jeszcze nikt nie zdołał
postawić przysłowiowej kropki nad "i".
Potrzebne są dodatkowe czytelne i logiczne zasady poruszania się w sprawach
żywienia na co dzień. Najlepiej, aby zasady te wynikały z kilku podstawowych
zrozumiałych dla wszystkich fundamentów. Wiele razy wzywałem piszących na
grupę najbardziej wtajemniczonych do opracowania takowych. Na próżno.
Jedynym, jak na razie bardzo ważnym fundamentem jest zalecenie intuicyjnego
wybierania pokarmów (co podpowiada apetyt), a drugim - okresowa kontrola,
czy przypadkiem intuicja ta nie wynaturzyła się i nie sprowadza nas na
manowce czyli czy nadal z grubsza utrzymujemy proporcje B:T:W zalecone nam w
ŻO.
Potrzeba nam tych dodatkowych fundamentów, gdyż część stosujących ten sposób
żywienia ma
kłopoty ze zdrowiem. Doradcy żywienia często klasyfikują incydenty odstępstw
od zasad jako coś nagannego ale niekoniecznie szkodliwego, podczas gdy same
odstępstwa w konkretnych warunkach mogą być zbawienne i chronić przed
konkretną chorobą.
Przykład? Kiedyś przeczytałem, że "sam mistrz przyznaje, że czasem zdarzy mu
się zjeść jabłko". Czy to niegroźne odstępstwo, czy wręcz zbawienny akt
dowozu w odpowiednim momencie wręcz niezbędnych składników pokarmowych?
Głoszenie, że warzywa, to tylko brudna woda, która w kranie jest dostępna za
dużo mniejsze pieniądze, jednoznacznie nakierowuje stosujących ŻO na
demineralizację, i to tym bardziej im są skrupulatniejsi.
Z wyliczeń, których w różny sposób dokonywałem na podstawie tabel za każdym
razem przekonywałem się, że może realnie wystąpić niedobór trzech ważnych
pierwiastków: wapnia, potasu i magnezu. Z tego, co zgłaszają nasi mailowi
respondenci wynika, że objawy takich niedoborów są dość częste.
Próbowałem wmówić sobie, że przy zmienionym stosunku B:T:W na nasz, ŻO,
również samo zapotrzebowanie na makro, mikroelementy i witaminy jest
zmienione. Ale czy zmniejszone? Chyba nie zawsze. Raz tak, a w innym
przypadku może być odwrotnie.
Wobec tego jak to się ma do:
- tego, co mówi doktor Kwaśniewski,
- tego, jak żywiono się milion lat temu,
- tego, jak się żywią ludzie na ŻO, którzy mają się dobrze i żadnych
problemów ze zdrowiem nie zauważają.

wyżej, ci "krnąbrni" dietowicze, którzy wykraczają przeciwko ortodoksyjnym
przepisom żywienia optymalnego, a właśnie z tego powodu cieszą się przez
wiele lat dobrym zdrowiem zdradzili nam w szczegółach o jakie odstępstwa
chodzi abyśmy mogli wspólnie zastanowić się nad wypracowaniem sensownych
modyfikacji i uzupełnień.
Nasz przepis na żywienie, choć opisany jest świetną "ustawą" wciąż czeka na
"przepisy wykonawcze".

Pozdrawiam Was serdecznie,
jangr
Na ŻO 5 lat minęło 1. lutego 2005.





Temat: Rozważania nad żywieniem optymalnym.
Rozważania nad żywieniem optymalnym.

Na żywienie patrzę z perspektywy 5 - letniego stażu na ŻO, a także z
perspektywy zajmowania się tematem żywienia ostatnich - powiedzmy - 20 lat.
Różni specjaliści od różnych modeli żywienia dostarczają różnych (często
odrębnych, a nawet sprzecznych) argumentów.
Muszę przyznać, że najbardziej przekonały mnie argumenty za podejściem do
żywienia z punktu widzenia wyposażenia genetycznego i że taki zapis
genetyczny właściwie nie zmienia się zasadniczo dla gatunków przez miliony
lat.
Idąc dalej - aby pożywienie było dobrze dopasowane do konkretnej istoty
żywej, powinno być dostosowane do jej "natury biochemicznej" zapisanej w jej
genach. Krowy nie nakarmi się mięsem, ani tygrysa sianem. A człowieka? Czym
karmić człowieka? Czym człowiek żywił się powiedzmy 1 milion lat temu, kiedy
jeszcze nie miał dostępu do cywilizacyjnych wynalazków? Różnie na ten temat
piszą i mówią.
Dziwne, ale człowiek zachował zdolność do trawienia surowego mięsa aż do
dziś. Czyż nie jest to ważny ślad dla nas i istotna zdolność pozostawiona
nam przez praprzodków? A jeżeli tak jest, to czyż wręcz nie powinniśmy
uwzględniać w żywieniu właśnie surowego mięsa? Amatorsko zajmując się
sprawami żywienia nigdy nie natrafiłem na badania albo choćby rozważania pod
kątem biochemii nt. jak spożywanie przez człowieka surowego mięsa wpłynęłoby
na pokrycie zapotrzebowania na składniki odżywcze i ogólną kondycję
organizmu.
Wbrew pozorom nie jest to wcale takie oczywiste.
Sam bym chętnie spróbował, ale mam obawy natury zagrożeń mikrobiologicznych
czy pasożytniczych. Jeżeli ktoś wie, jak sobie z tymi zagrożeniami poradzić,
mógłbym spróbować.
Czym żywił się człowiek milion lat temu? Wyobraźnia podpowiada, że drobnymi
zwierzętami. Kręgowcami, bezkręgowcami, owadami, jajami ptaków czy gadów,
które mógł bez trudu zdobyć. Mógł także żywić się żywnością pochodzenia
roślinnego, ale czy na pewno? Samo występowanie owoców na drzewach czy
innych roślinach w zasięgu ręki człowieka niekoniecznie musi oznaczać, że
człowiek po nie sięgał. A jeśli nawet, to jak często.
Obserwacje małp chyba nie na wiele się tu zdadzą, gdyż one mają na tyle
różniący się zapis genetyczny, że nie upoważnia nas do wyprowadzania
pochopnych wniosków co do roślinnej natury pokarmu praczłowieka.
Żywienie Optymalne propagowane przez doktora Kwaśniewskiego ma niesamowitą
zaletę. Odważnie i bezkompromisowo rozprawia się z piramidą żywieniową z
takim zapałem lansowaną przez współczesny świat stawiając ją z "głowy" na
"nogi".
Nie wystarczy to jednak do doskonałego funkcjonowania organizmów zasilanych
według wzorów przekazanych w publikacjach doktora Kwaśniewskiego.
Mam przeczucie, że odpowiedź jest bardzo blisko, ale jeszcze nikt nie zdołał
postawić przysłowiowej kropki nad "i".
Potrzebne są dodatkowe czytelne i logiczne zasady poruszania się w sprawach
żywienia na co dzień. Najlepiej, aby zasady te wynikały z kilku podstawowych
zrozumiałych dla wszystkich fundamentów. Wiele razy wzywałem piszących na
grupę najbardziej wtajemniczonych do opracowania takowych. Na próżno.
Jedynym, jak na razie bardzo ważnym fundamentem jest zalecenie intuicyjnego
wybierania pokarmów (co podpowiada apetyt), a drugim - okresowa kontrola,
czy przypadkiem intuicja ta nie wynaturzyła się i nie sprowadza nas na
manowce czyli czy nadal z grubsza utrzymujemy proporcje B:T:W zalecone nam w
ŻO.
Potrzeba nam tych dodatkowych fundamentów, gdyż część stosujących ten sposób
żywienia ma
kłopoty ze zdrowiem. Doradcy żywienia często klasyfikują incydenty odstępstw
od zasad jako coś nagannego ale niekoniecznie szkodliwego, podczas gdy same
odstępstwa w konkretnych warunkach mogą być zbawienne i chronić przed
konkretną chorobą.
Przykład? Kiedyś przeczytałem, że "sam mistrz przyznaje, że czasem zdarzy mu
się zjeść jabłko". Czy to niegroźne odstępstwo, czy wręcz zbawienny akt
dowozu w odpowiednim momencie wręcz niezbędnych składników pokarmowych?
Głoszenie, że warzywa, to tylko brudna woda, która w kranie jest dostępna za
dużo mniejsze pieniądze, jednoznacznie nakierowuje stosujących ŻO na
demineralizację, i to tym bardziej im są skrupulatniejsi.
Z wyliczeń, których w różny sposób dokonywałem na podstawie tabel za każdym
razem przekonywałem się, że może realnie wystąpić niedobór trzech ważnych
pierwiastków: wapnia, potasu i magnezu. Z tego, co zgłaszają nasi mailowi
respondenci wynika, że objawy takich niedoborów są dość częste.
Próbowałem wmówić sobie, że przy zmienionym stosunku B:T:W na nasz, ŻO,
również samo zapotrzebowanie na makro, mikroelementy i witaminy jest
zmienione. Ale czy zmniejszone? Chyba nie zawsze. Raz tak, a w innym
przypadku może być odwrotnie.
Wobec tego jak to się ma do:
- tego, co mówi doktor Kwaśniewski,
- tego, jak żywiono się milion lat temu,
- tego, jak się żywią ludzie na ŻO, którzy mają się dobrze i żadnych
problemów ze zdrowiem nie zauważają.

Może wypadałoby, aby zanim dopracujemy się fundamentów, o których napisałem
wyżej, ci "krnąbrni" dietowicze, którzy wykraczają przeciwko ortodoksyjnym
przepisom żywienia optymalnego, a właśnie z tego powodu cieszą się przez
wiele lat dobrym zdrowiem zdradzili nam w szczegółach o jakie odstępstwa
chodzi abyśmy mogli wspólnie zastanowić się nad wypracowaniem sensownych
modyfikacji i uzupełnień.
Nasz przepis na żywienie, choć opisany jest świetną "ustawą" wciąż czeka na
"przepisy wykonawcze".

Pozdrawiam Was serdecznie,
jangr (Janusz ze Szczecina)
Na ŻO 5 lat minęło 1. lutego 2005.





Strona 2 z 2 • Wyszukano 67 wypowiedzi • 1, 2


 Menu
 : Strona Główna
 : Witamina B6 gdzie występuje
 : Witamina A Tabele produktów
 : Witamina B1 wzór
 : witamina B12 gdzie
 : Witamina B12 żelazo
 : witaminy kiedy przyjmować
 : witaminy na włosy łojotokowe
 : Witaminy niezbędne dla człowieka
 : witamin tatoo
 : witamina, a prowitamina A
 : witamina b comp
 : witamina b kompleks
 : Witamina C stres
 : Witamina C w ciąży
 : Witamina E Występowanie
  • biografia k j galczynski
  • niskie cisnienie oleju
  • wymiana;uszczelki;pokrywy;zaworow;czy;jest;z
  • index 260
  • sandaB3y trekingowe
  •  . : : .
    Powered by Wordpress | Designed by Elegant WPT